„SZTUKA PISANIA, SZTUKA CZYTANIA”, CZYLI OPOWIEŚĆ O FESTIWALU FABUŁY

Centrum Poznania, w czasie wiosennej pory, zaczyna tętnić literaturą. Co dwa lata w starych murach Zamku Cesarskiego spotykają się ludzie, aby wspólnie czytać i dyskutować nad piękną literaturą. Staje się magia, ściany przesiąkają słowem, głosy nasycają inspiracją, a my zanurzamy się w fabule.

Tegoroczny Festiwal Fabuły udowodnił, że literatura to żywy organizm, który pulsuje własnym, fascynującym rytmem. Zamiast tradycyjnej relacji, przygotowaliśmy dla Was festiwalowy pamiętnik. Każdy dzień tej literackiej przygody to osobny rozdział pełen inspirujących spotkań i niezapomnianych wrażeń.

Rozdział I. Coś się tworzy

Pierwszy dzień festiwalu rozpoczął się we wtorkowy wieczór. Marcin Jaworski, kurator festiwalu, przywitał wszystkich zebranych. Po szybkim wstępie przyszedł czas na pierwsze spotkanie. Mury Zamku odwiedził Maciej Płaza, aby przedstawić premierowo swoją nowiutką powieść „Kasperl i Margit”. Rozmowę z autorem prowadzili Marcin Jaworski oraz Aga Zano.

Zaczęło się od pytania: dlaczego akurat Poznań? Choć autor, jak sam zdradził, pochodzi z Sandomierza, to akcję książki postanowił osadzić w zupełnie innym mieście. Z zakulisowych ciekawostek dowiedzieliśmy się, że Maciej Płaza brał udział w kursie przewodnickim po stolicy wielkopolski, którego ostatecznie nie ukończył. Coś jednak musi być w tym miejscu, skoro tak chętnie do niego wraca. Przed „Kasperl i Margit” napisał również inne książki z Poznaniem w tle, lecz ta pozycja wyróżnia się tym, że znajdziemy w niej słowniczek z poznańską gwarą.

Druga atrakcja tego wieczoru zaprowadziła nas do Sali pod Zegarem. Studentki II roku sztuki pisania zaprezentowały swoją twórczość w ramach promocji kolektywu „Sztuczki”. To nie był zwykły występ, a doświadczenie dziewczyńskości i opowieść o tym, jak dziewczyny radzą sobie w dzisiejszym świecie zdominowanym przez męski mansplaining. Twórczynie ukazywały różne perypetie związane z literaturą i płcią. Doczekały się gromkich braw, gratulacji i nie obyło się bez wzruszeń.

Rozdział II. Głośne i ciche rewelacje

Drugi dzień festiwalu obfitował w największą ilość spotkań. Już od godziny 10, Koło Literatury Nowej z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza organizowało swoją konferencję naukową pod tytułem „Marginesowe Love. W czym kocha się literatura najnowsza?”. Prowadziła ją Zuzanna Stasiak wraz z Adrianną Marczak. Głównymi tematami były marginesy, czyli coś o czym nie mówi się za dużo w dyskursie literaturoznawczym. W czasie rozmowy została poruszona między innymi problematyka wsi, i to jak jest ona przedstawiona w najnowszej prozie. Kolejnym realizowanym tematem był chociażby motyw migracji w norweskiej literaturze, a istotne rozważania toczyły się również nad reprezentacją queerowości.

Po paru godzinach przenieśliśmy się do Sali Wielkiej, aby porozmawiać na temat lektur przewijających się przez szkolną edukację. W dyskusji uczestniczyli Krzysztof M. Maj, Aleksandra Korczak, oraz Mikołaj Marcela. Mnogość głosów sprawiła, że mogliśmy usłyszeć zarówno wspomnienia ucznia, jak i perspektywę nauczyciela, gdyż Aleksandra Korczak jest czynnie działającą polonistką. Zastanawiano się nad tym, czym jest literatura w szkole obecnie, a czym mogłaby być oraz komu służy aktualna lista lektur.

Nie pokazuje się miłości do literatury, kiedy trzeba czytać opracowania – powiedział Krzysztof M. Maj. 

Badacz mówił o tym, że ciągłe analizowanie pod klucz i sprowadzanie wszystkich do jednego schematu, odbiera miłość do literatury. Krytykował również szablonowe podejście do egzaminów, które pozbawione są możliwości interpretacji. Dyskutanci zwrócili uwagę na fakt, że na przestrzeni lat zmieniło się podejście Ministerstwa Edukacji w sprawie lektur obowiązkowych, kiedy to w 2017 roku minister Anna Zalewska przywróciła sztywny kanon zamiast listy wyboru.

Uczestnicy dyskusji dostrzegli, że literatura współczesna wciąż pozostaje gdzieś na szarym końcu w programie  edukacji. Nie wspominając już o najnowszych tekstach, na które zupełnie nie znajduje się tam miejsca. Rozmówcy, aby pokazać, że istnieje wartościowa literatura młodzieżowa, przedstawili swoje propozycje czytelnicze. Znalazła się w nich seria „Scholomance” czy popularna francuska książka „Pasztety do boju!”. 

Następnym przystankiem festiwalowym była rozmowa na temat reportażu wojennego. Jej uczestnikami byli: Tomáš Forró, Tomasz Szerszeń oraz Wojciech Tochman. Na spotkaniu dyskutowano o przedstawieniach konfliktów zbrojnych w różnych państwach. 

Ostatnim punktem tego dnia był nocny spacer w murach Zamku. Łączył on rozmowę z prezentacją nowych tekstów uczestników: Patryka Zalaszewskiego, Lidii Karbowskiej, Marty Maciejewskiej i Antoniny Tosiek. Główną atrakcją było przedstawienie twórczości Antoniny Tosiek, która zapowiedziała się z debiutem prozatorskim. Owszem, ma już ona doświadczenie w pisaniu poezji, i to nawet z mniejszymi bądź większymi sukcesami, ale czas pokaże, czy przełoży ona to także na grunt prozatorski. 

Rozdział III. Żywym językiem opisane

Trzeci dzień festiwalu otworzyła debata na temat sztuki pisania i tego, jak nauczać pisania literackiego. Prowadził ją Krzysztof Hoffman, a jego rozmówcami byli Michael Kula, Grzegorz Olszański i Piotr Sadzik. Pierwszy z dyskutantów jest stypendystą Fulbrighta na rezydencji literackiej. Skupia się na finalizacji badań i redakcji książki o Kazimierzu Nowaku, poznańskim dziennikarzu, który w latach 30. XX wieku samotnie przemierzył Afrykę na rowerze.

Następnym punktem tego dnia była rozmowa z Serhijem Żadanem, jednym z najważniejszych współczesnych pisarzy ukraińskich. Spotkanie to zgromadziło najliczniejszą jak dotąd publiczność, do czego przyczyniła się w głównej mierze publiczność narodowości ukraińskiej (co można zobaczyć na naszym tiktoku). Rozmowy toczyły się wokół zmian zachodzących w literaturze i języku ukraińskim. Autor podkreślił znaczenie nowych mediów dla kształtowania nowego typu twórczości. Zaznaczył, że poezja opuściła uniwersytety i udała się na front.

Kolejnym z wydarzeń było spotkanie z Weroniką Murek i Pawłem Sołtysem, które dotyczyło tego, jak pisze się scenariusze teatralne w porównaniu do pisania literackiego, jako dwóch oddzielnych specjalizacji. Poza głównym nurtem rozmowy, pojawiło się pytanie o to, czy goście czytają opinie na temat swoich dzieł w internecie. Autorzy stwierdzili, że zdarza się to im robić, szczególnie po premierze nowej książki, kiedy poszukują głosów recepcji. Mimo to starają się unikać tej praktyki, ponieważ są świadomi, że anonimowość odblokowuje pewne hamulce, które pozwalają na swobodny hejt. I choć konstruktywna krytyka może być budująca, obraźliwy komentarz obciąża psychikę. W rzeczywistości nikt nie ma na tyle odwagi, żeby powiedzieć coś takiego komuś prosto w twarz. 

Rozdział IV. Mądrze i z fajerwerkami

Dzień czwarty festiwalu rozpoczął się debatą na temat „jak działać literaturą”. Uczestnikami byli: Przemysław Czapliński, Inga Iwasiów i Grzegorz Jankowicz. Jednym z głównych tematów okazał się konflikt literaturoznawstwa z aktywizmem literackim. Dyskusja dotyczyła również zmian, które zaszły we współczesnej pozycji pisaa. Konieczność działalności w mediach i analizowanie przez wydawnictwa aktywności obserwatorów na platformach społecznościowych stały się dla wielu przeszkodą. Nie obyło się także bez wspomnienia o potencjalnych korzyściach i zagrożeniach, które niesie za sobą rozwój sztucznej inteligencji dla humanistyki. Mówiono o tym w kontekście kryzysu kulturowego, a także kryzysu demokracji, ekologicznego oraz poznawczego.

Wyjątkowym wydarzeniem była wyczekiwana przez wielu Gala Poznańskiej Nagrody Literackiej. Jest to jedna z najważniejszych nagród w Polsce. Spotkanie z laureatami prowadził Marcin Głowiński, a przemówienia wygłosili Jej Magnificencja Rektor UAM Bogumiła Kaniewska i Prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak. Po oficjalnych przemowach zaprezentowano krótkometrażowe filmy ukazujące sylwetki nominowanych do nagrody: Justyny Kulikowskiej, Pawła Rzewuskiego oraz Moniki Gromali. Zaraz po tym przyszedł czas na wyłonienie zdobywczyni / zdobywcy nagrody.

Stypendium im. Stanisława Barańczaka w ramach Poznańskiej Nagrody Literackiej zdobyła Justyna Kulikowska za tomik poetycki „Wnyki dla świata”. Laudację wygłosiła Magdalena Kicińska. Reakcja publiczności na ogłoszenie werdyktu była bardzo entuzjastyczna, zwłaszcza studentek i studentów UAM-u z Koła Literatury Nowej.

Następnie została wręczona nagroda im. Adama Mickiewicza za całokształt twórczości Dorocie Masłowskiej ze szczególnym uwzględnieniem „Magicznej rany”. Laudację dla Masłowskiej wygłaszała Inga Iwasiów. Autorka podziękowała za otwarcie przed nią drzwi kanonu, a samą ceremonię żartobliwie nazwała „kanonizacją Masłowskiej”.

Po wręczeniu wszystkich nagród odbył się bankiet, na który zaproszeni byli wszyscy goście Gali. Atmosfera rozluźniła się, a z każdego kąta dobiegał nas gwar rozmów. Stał się idealną okazją do ponownego spotkania z wieloma autorami i autorkami. Umożliwił także poznanie wielu nowych, ciekawych ludzi, z którymi można było porozmawiać o literaturze i nie tylko.

Rozdział V. Literatura wychodzi z domu

Ostatni dzień festiwalu rozpoczął się literackim spacerem po Poznaniu. Prowadziły go Michalina Janas i Weronika Górska. Przygodę ze słowem rozpoczęliśmy w księgarnio-kawiarni Kahawa, bo przecież kawa i książka to idealne połączenie. Szlak spaceru prowadził przez najróżniejsze miejsca powiązanych w jakiś sposób z literaturą w Poznaniu – bardziej lub mniej znane, lecz warte bliższego poznania.

Kolejnym punktem na mapie programu było wręczenie studenckiej nagrody literackiej ZBUTA. Pisaliśmy już o niej na naszym portalu przy okazji ogłoszenia laureatki. Wspomniana nagroda jest tworem Koła Literatury Nowej działającego przy Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej. Organizowana jest przez jej członków ze wsparciem grona dziekańskiego, na którego czele stoi Krzysztof Skibski.

Tegoroczną laureatką została Karolina Krasny za książkę „Strefa II”. Podczas spotkania rozmawiały z nią Zofia Bogacz i Hanna Tabisz. Chociaż panowała luźna i przyjazna atmosfera, autorka nie była skłonna do zdradzania opowieści o swoim życiu. Dowiedzieliśmy się jednak, że literatura może nieść moc terapeutyczną. Wykreowanie postaci, w którą wrzuca się wszystko, co wywołuje złość, może mieć działanie uzdrawiające. Problem w tym, że później takiej postaci nikt nie lubi. 

Zaraz po tym odbyło się spotkanie z Witem Szostakiem, który prezentował nową książkę „Suche strugi”. Spotkanie było prowadzone przez Piotra Sadzika. Autor przedstawił, że to opowieść o tym, co wyschłe. Poruszono kwestię kreacji biograficznej – chociaż chcemy pisać o codzienności, wybieramy z niej tylko to, co wydaje się najciekawsze literacko. Ubieramy to w odpowiednie słowa, a nasze życie nagle zaczyna wyglądać jak materiał na film.

Rozdział VI. Pożegnanie z fabułą

Nadszedł w końcu czas na finał Festiwalu Fabuły. W Sali Wielkiej rozpoczęło się najważniejsze wydarzenie tego wieczoru, czyli spotkanie z laureatką Poznańskiej Nagrody Literackiej, Justyną Kulikowską oraz nominowanymi do tej nagrody Moniką Gromalą i Pawłem Rzewuskim, a także spotkanie z Dorotą Masłowską, laureatką Nagrody im. Adama Mickiewicza .

Pierwsze spotkanie skupiało się wokół trzech nominowanych, których idiomy literackie są zupełnie odmienne. Kulikowska to poetka zanurzona po uszy w poezji, Rzewuski fascynuje się twórczością dawną i historią, a wiersza nie napisał od ponad 20 lat, natomiast Gromala prowadzi badania na temat dwudziestowiecznej literatury austriackiej. Gdzie znaleźć wspólny mianownik dla tak różnych zainteresowań? Dla Grzegorza Olszańskiego, który prowadził rozmowę z twórcami, było to ogromne wyzwanie.

Jedno z ciekawszych pytań dotyczyło tego czy mistrzowie posiadają swoich mistrzów. Gromala nazwała Kulikowską polską odpowiedzią na Elfriede Jelinek. Od publiczności padło także pytanie o mansplaining, a w tle nieustannie przewijała się dyskusja o sztucznej inteligencji . Dlatego, że dwóch autorów nosi tytuł doktorów, poruszono również temat granicy między pisarstwem akademickim, a artystycznym. Jak postrzegają to przejście i czy udaje im się porzucić naukową manierę na rzecz innego typu pisarstwa. Swoje dwa grosze do tej dyskusji wtrąciła również Kulikowska, która stwierdziła, że:

Można pisać poezję bez doktoratu, jak widać nawet dobrze.  

Na pytanie czy przejdzie na stronę prozy odpowiedziała: 

– Nie ma rzeczy, o których nie można napisać, po co mieć kaganiec.

Kiedy poproszono autorów o wygłoszenie porad dla początkujących twórców i twórczyń, tu również najbardziej wybiła się wypowiedź Kulikowskiej:

– Dużo się bawić, bo później się umiera.

Rozdział VII. Nie jestem buntowniczką

Wisienką na smakowitym torcie Festiwalu Fabuły została Dorota Masłowska. Spotkanie z autorką poprowadził Maciej Jakubowiak. O autorce można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jej spotkania autorskie są nudne. Z racji, że nagrodę otrzymała za całokształt twórczości, należało zapytać o początki jej kariery, a warto pamiętać, że Masłowska zaczynała mając 19 lat. Jej zmagania maturalne i relacja z Mickiewiczem stały się inspiracją do fabuły i tak powstała „Wojna polsko – ruska pod flagą biało czerwoną”.

Masłowska była bardzo młodą i nieprzygotowaną osobą jak na taki sukces literacki. Podkreśliła, że w swoim życiu przechodziła wtedy przez okres anarchii i szaleństwa, poniekąd nieustannie demolując swój wizerunek. Twierdziła, że obecnie nie nazwałaby siebie w żadnym razie buntowniczką, choć przypisuje się jej taką łatkę.

– Z pewnością nie jestem tą sama osobą jaką byłam, kiedy zaczynałam pisać – mówiła Masłowska. Autorka tłumaczyła, że spotyka się z ogromnym hejtem w stosunku do swojej twórczości i  osoby. Najczęściej słyszy słowa sprzeciwu i oskarżenia, że nie ma prawa pisać o ludziach, skoro nie przynależy do ludzi, ponieważ jest celebrytką. Wiele osób nie potrafi również zrozumieć przemiany jaka w niej zaszła.

Chociaż stwierdziła, że jej relacja z Mickiewiczem uległa poprawie, to jego duch nieustannie ją prześladuje. Od pierwszej książki aż po wręczenie Nagrody im. Adama Mickiewicza. Relacja ta stopniowo przyczyniła się do jej kanonizacji. Z Mickiewiczem wiąże ją także umiłowanie do polskości, tylko zamiast o „polach malowanych” pisze o „dresiarzach osiedlowych”.

Masłowska odkryła przed nami tajemnicę, że wiele nigdy nieopublikowanych nigdzie utworów spoczywa na cmentarzysku jej nie naprawianych komputerów. Autorka nie chce wracać do tej przeszłości i pozostawia je w stanie zapomnienia. Kto z nas nie chciałby odkryć, co moglibyśmy na takim cmentarzysku znaleźć? Jak na każdym spotkaniu z nagrodzonymi twórcami pojawiło się również pytanie o wskazówki literackie. Rozmowę na ten temat można podsumować stwierdzeniem, że najlepsze porady pisarskie to najlepsze porady życiowe.

Epilog i podziękowania

Spotkanie zakończył kurator festiwalu, Marcin Jaworski, który pożegnał wszystkich serdecznie i podziękował za udział. Ogromne gratulacje trafiły również do wszystkich tych, którzy zaangażowali się w organizację festiwalu. 

– Myślę przede wszystkim o jednym słowie, o wdzięczności. To jest wdzięczność wobec ludzi, którzy zechcieli przyjąć zaproszenie na festiwal, mogę powiedzieć, wdzięczność wobec ludzi książki w najszerszym rozumieniu tego słowa, to znaczy tych wszystkich, którzy książki piszą, wydają, którzy je czytają, komentują, o nich rozmawiają. – mówił Jaworski.

Po gromkich brawach, wszyscy rozeszli się do domów, aby tam, w cichości czterech ścian, odtworzyć wszystko na nowo w swoich głowach. A przez kolejne dni nie móc opędzić się od wspomnień z cudownie spędzonych chwil i czasu spożytkowanego na byciu w fabule. Nie pozostaje nam nic innego, jak z utęsknieniem czekać na maj za dwa lata, który ponownie zabrzmi poezją.

– Widzimy, że rozmowa o festiwalu, i dzięki festiwalowi, o książkach, o autorach i o problemach, które się tutaj zjawiły jako tematy, jest po prostu żywa i prawdziwa, i to jest dla nas niezwykle ważne. – podsumował Jaworski.

Jeśli dobraliście do końca opowieści, zbudujcie z nami narrację poboczną i zostawcie po sobie znak w komentarzu. Czy Fabuła Fabułuje?

Konrad Gaca, Julia Roksz