NOWA FALA I CZERWONE KORALE, CZYLI SPOTKANIE OTWARTE Z JOANNĄ SENYSZYN
Jak zlikwidować przywileje Kościoła? Czym powinna zająć się lewica, by przyciągnąć do siebie młodych wyborców? I dlaczego spadek populacji do 26 milionów to powód do zadowolenia? O tych oraz o wielu innych sprawach mówiła profesorka Joanna Senyszyn podczas spotkania ze studentami i studentkami.
25 maja odbyło się spotkanie z przewodniczącą partii Nowa Fala, Joanną Senyszyn. Wydarzenie zainicjowało Koło Klimatu i Energii w ramach rozpoczęcia konferencji naukowej, a oficjalnie otworzył je dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, Szymon Ossowski. Profesorka weszła na salę w charakterystyczny dla siebie sposób, od razu przykuwając uwagę publiczności. Dyskusję z gościnią poprowadzili studenci z Koła Naukowego Politologów i Dziennikarzy.
Świeckie państwo bez przywilejów
W pierwszej części prelegentka podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat państwa klerykalnego i projektu ustawy mającej na celu odcięcie instytucji religijnych od państwowych pieniędzy. Opowiedziała się stanowczo za pełnym rozdziałem Kościoła od struktur państwowych.
– Mamy gotową ustawę dotyczącą likwidacji finansowych przywilejów Kościoła. W 2020 roku popierało ją ponad 60% społeczeństwa. Sądzę, że dziś to poparcie mogłoby być jeszcze wyższe. Polacy generalnie nie akceptują sytuacji, w której ktokolwiek korzysta ze szczególnych przywilejów. Tymczasem Kościół i duchowieństwo mają ich bardzo wiele. W praktyce stanowi to nieuczciwą konkurencję wobec przedsiębiorców, zwłaszcza małych i średnich firm. Dlatego te przywileje finansowe powinny zostać zlikwidowane. Kościół powinien płacić podatki, zarówno od nieruchomości, jak i od osiąganych dochodów – mówiła polityczka w wywiadzie dla „Super Expressu”.
Skromność to poważna wada
Szybko pojawił się temat dyskryminacji oraz rad dla zgromadzonych na sali kobiet. Główną z nich była zachęta, by odważnie robić karierę. Profesorka zwróciła uwagę na krzywdzące modele wychowania, postulując, że wpajana dziewczynkom skromność jest w rzeczywistości wadą. Jej zdaniem w dzisiejszym świecie delikatne osoby nie mają łatwo i muszą niejako adaptować się do twardych warunków panujących w Polsce. Na dowód swych słów podzieliła się skróconą historią własnego życia.
Odniosła się również do współczesnych modeli edukacyjnych, krytykując tak zwane bezstresowe wychowanie. Zdaniem Senyszyn skręca ono w stronę niebezpiecznego leseferyzmu, w którym dzieciom wszystko wolno, co w ostatecznym rozrachunku jest dla nich głęboko szkodliwe.
Koniec politycznego duopolu
Według Senyszyn polityka i świat wymagają zdecydowanych zmian. Choć polska scena polityczna dąży do dwupartyjności, w której dominuje Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, posłanka jest zdecydowaną przeciwniczką tego duopolu. Szansą na przełamanie statusu quo ma być jej partia, Nowa Fala, oficjalnie zalegalizowana w grudniu 2025 roku.
Co więcej, polityczka uważa, że tradycyjny podział na lewicę i prawicę, wywodzący się jeszcze z okresu rewolucji francuskiej, jest już mocno nieaktualny. Ugrupowanie Senyszyn powstało z wyraźnego społecznego zapotrzebowania – w odpowiedzi na apel o dołączenie zgłosiło się ponad 10 tysięcy chętnych. Według oficjalnych komunikatów ma to być partia na wskroś demokratyczna. Do tego stopnia, że nawet kształt list wyborczych będzie ustalany w drodze wewnątrzpartyjnych głosowań. Zapytana przez prowadzących, czy projekt ten może okazać się rozczarowaniem, odpowiedziała wymijająco, że woli żałować rzeczy, które zrobiła, niż tych, których wcale się nie podjęła.
Magiczny tarot i Sejm z łapanki
Rozmowa zeszła na wcześniejsze kampanie wyborcze. Gościni przyznała, że najważniejszą w jej życiu politycznym była ta z 2001 roku. Szybko jednak przeszła do ostrej krytyki obecnej izby niższej parlamentu – w jej opinii 460 osób wziętych z ulicznej łapanki i tak byłoby bardziej kompetentnych niż aktualni posłowie.
Opowiedziała także humorystyczną anegdotę ze ,,zlotu czarownic” w 2007 roku. Usłyszała wówczas wróżbę z tarota, z której wynikało, że dokładnie za dwa lata ostatecznie opuści Sejm. Choć na moment obawiała się najgorszego, przepowiednia spełniła się w bardzo pomyślny sposób – dwa lata później odeszła z polskiego parlamentu, gdyż została wybrana na europosłankę z ramienia SLD.
Porażki władzy i zadania lewicy
W drugiej części spotkania prowadzący zapytali, czy profesorka ma poczucie, że jakieś ważne tematy są przez państwo ignorowane. Odparła, że obecnie rządzący nie zrobili praktycznie nic na rzecz poprawy bytu obywateli. Wspomniano wprawdzie o „piątce dla zwierząt” jako rozwiązaniu dobrym w teorii, lecz wciąż niesatysfakcjonującym lewej strony sceny politycznej.
Sama Senyszyn mocno skrytykowała urzędującego premiera. Oceniła, że z upływem lat Donald Tusk z polityka o mocnym charakterze stał się osobą, która zbyt mocno „cacka się” z koalicjantami. Skrytykowała także Włodzimierza Czarzastego, jednoznacznie sugerując brak sympatii do marszałka Sejmu i radząc, by zwyczajnie się nim nie interesować. Z kolei, odnosząc się do pomysłów na przyciągnięcie młodego elektoratu, wyśmiała koncepcje Sławomira Mentzena, jakoby niski wskaźnik dzietności wynikał z tego, że młodzi ludzie piją za mało piwa.
Omawiając zagadnienia podatkowe, prelegentka postawiła za wzór Szwecję, gdzie obywatele płacą daniny chętniej, gdyż widzą ich realny wpływ na otaczającą rzeczywistość. Nie zabrakło też komentarza do spraw międzynarodowych – zdaniem polityczki Władimir Putin nie ma żadnego interesu w rozszerzaniu konfliktu na państwa należące do NATO.
Głos dla widowni
Po zakończeniu wywiadu dziekan Szymon Ossowski przekazał mikrofon publiczności. Jako pierwszy głos zabrał dziennikarz Radia Meteor. Dopytywał o nauki wyciągnięte z kampanii prezydenckiej z 2025 roku, warunki bytowe studentów oraz o ewentualny postęp w kwestiach świeckości państwa i praw reprodukcyjnych kobiet.
Profesorka odpowiedziała, że w dwóch ostatnich sprawach państwo wciąż tkwi w martwym punkcie. Dla rządzących są to tematy zastępcze i brakuje im politycznej woli do jakichkolwiek zmian. Z kolei receptą na problemy mieszkaniowe młodych ma być powrót do idei spółdzielczości. Państwo lub samorządy powinny przekazywać tanie grunty, a spółdzielnie po wzięciu kredytów budowałyby bloki. Młodzi wprowadzaliby się tam na zasadzie prawa lokatorskiego z opcją późniejszego przekształcenia we własność, co całkowicie wyeliminowałoby wymóg posiadania wyśrubowanej zdolności kredytowej na start.
Kosmos, dubbing i prezes NBP
Następnie Dominik Janicki, redaktor naczelny „Kuriera Akademickiego”, zapytał o granice dozwolonej krytyki Kościoła i o kulisy dubbingowania urzędniczki Svetki w serialu animowanym „Fineasz i Ferb”. Senyszyn uznała to popkulturowe doświadczenie za jedno z najciekawszych w życiu, wprost porównując je do lotu w stanie nieważkości. Zdradziła przy tym, że sama zmodyfikowała tekst, by lepiej pasował do animowanej postaci. Odpowiadając z kolei na pierwsze pytanie, stwierdziła bezkompromisowo, że kategoria „obrazy uczuć religijnych” w polskim prawie powinna zostać w całości zniesiona.
Chwilę później z sali padło pytanie o najlepszego prezesa NBP w historii. Według Senyszyn nikt nie zasłużył na to miano, ponieważ każdy dotychczasowy szef banku centralnego dbał wyłącznie o interesy własnej partii, ignorując rzeczywiste dobro państwa.
Poruszono też kwestię Konstytucji. Polityczka podkreśliła, że ustawa zasadnicza wymaga natychmiastowej nowelizacji – jej zdaniem nieprecyzyjne, kompromisowe zapisy ustrojowe stanowią niebezpieczną furtkę dla Kościoła do ingerencji w prawo, z czego wprost wynika dyskryminacja kobiet i osób LGBT.
Spadek populacji nam nie zaszkodzi?
Prawdziwą sensację wywołało pytanie o niż demograficzny. Profesorka uważa, że zmniejszenie populacji nawet do 26 milionów nie byłoby tragedią, a wręcz przyniósłby korzyści dla środowiska naturalnego. Przywołała badania, z których wynika, że 33% młodych kobiet zwyczajnie nie chce mieć dzieci. Państwo powinno wspierać tylko te osoby, które pragną potomstwa, a pozostałą część obywateli zostawić w spokoju, bez wymuszania narzuconych z góry ról.
Z tymi słowami stanowczo nie zgodził się jeden z uczestników spotkania. Zaznaczył, że 26 milionów mieszkańców to drastyczna zmiana piramidy wieku, przez którą garstka osób aktywnych zawodowo nie zdoła utrzymać ani gospodarki, ani rosnącej rzeszy seniorów. Profesorka skwitowała to stwierdzeniem, że piramida wieku i tak już uległa transformacji przez wydłużającą się średnią długość życia. Zamiast zmuszać Polaków do prokreacji, władze powinny budować nowe ośrodki opiekuńcze, a potężne koszty utrzymania starzejącego się społeczeństwa sprawnie pokrywać ze znacznie wyższych podatków progresywnych.
Konrad Gaca, Małgorzata Wiatrak
