REWANŻ NA STYKU I PRZEBUDZENIE KAPITANA – HUNTERS PSŻ POZNAŃ VS MOONFIN MAGNUS OSTROVIA OSTRÓW

Po wysokiej wygranej PSŻ Poznań z Pilską Polonią, trzecim już z rzędu zwycięstwie, drużyna była wskazywana jako zdecydowany faworyt niedzielnego meczu. Tymczasem Tomasz Gapiński, obejmując rolę pierwszego trenera w Ostrovii, odmienił oblicze drużyny, która sensacyjnie pokonała łódzkiego Orła na ich własnym torze. Choć zapowiadało to trudniejsze zadanie dla gospodarzy i rozbudziło ogromne nadzieje wśród kibiców gości, przede wszystkim dało nam niesamowicie ciekawe widowisko skąpane w świetle golęcińskich jupiterów.
Gdyby spojrzeć w tabelę Metalkas 2. Ekstraligi jeszcze w pierwszych dniach czerwca, Ostrovia mogłaby być skazywana na pożarcie przez będące na fali Skorpiony. Do meczu w Łodzi ostrowska drużyna szorowała po dnie tabeli z dwoma dużymi punktami, notując w Rybniku piątą porażkę z rzędu. Z tym samym Rybnikiem wygrali przecież poznaniacy na rybnickim terytorium. Tymczasem Tomasz „Gapa” Gapiński wziął drużynę w karby, wspólnie zdobyli łódzką twierdzę i z zapowiedzią walki przyjechali do Poznania na drugą odsłonę derbów Wielkopolski.
Czy ambicja popłaca?
Mocne otwarcie meczu zaliczył Dimitri Bergé, który dzięki świetnemu momentowi startowemu zdobył pierwsze tego dnia zwycięstwo. Z kolei Niels Kristian Iversen zdołał wyprzedzić na trasie Chrisa Holdera. Ten pojedynek byłych mistrzów świata, wygrany przez poznańskiego zawodnika, dał gospodarzom prowadzenie od samego początku starcia. Mimo że w programie w biegu drugim widnieje ten sam wynik, była to inna historia, gdyż kapitalne widowisko zapewnili Antoni Mencel i Paweł Sitek, walcząc o zwycięstwo w biegu. Ostatecznie górą był zawodnik gospodarzy, a Kamil Witkowski, mijając na dystansie Filipa Seniuka, zmienił wynik biegu na korzystny dla Skorpionów. Bieg trzeci wymagał dwóch podejść. Po gorszym starcie Kacper Pludra próbował po szerokiej wyprzedzić Jonasa Seiferta-Salka, jednak upadł w bardzo nieciekawy sposób. Zawodnik został orzeczony jako niezdolny do dalszej jazdy, co potwierdziła diagnoza w szpitalu – złamanie kości strzałkowej śródstopia. Od tego momentu Poznaniacy jechali w osłabieniu, a Ryan Douglas w powtórce dowiózł do mety ledwie jeden punkt. Jednak co nie wyszło Australijczykowi, odbiła para Smektała – Witkowski, dowożąc podwójne zwycięstwo z juniorem na czele. Z czterema punktami przewagi gospodarze weszli w drugą serię startów.
Tak naprawdę wyszło na to samo
Od podwójnego zwycięstwa zaczęli serię goście, zostawiając Iversena i Witkowskiego za sobą. Ten pierwszy popisał się dość nieciekawym zachowaniem, wyprzedzając na kresce juniora ze swojej drużyny. Bieg numer sześć wygrał Ryan Douglas, zostawiając na pierwszym łuku Seiferta-Salka. Niestety, nic na dystansie nie zdziałał Antoni Mencel i padł remis. Tymczasem wielki powrót na Golęcin zaliczał Bartek Smektała, wygrywając w parze z Bergé w stosunku 5:1 z liderami gości – Frederikiem Jakobsenem i Pawłem Sitkiem. Trzecia seria rozpoczęła się zwycięstwem Douglasa, który utrzymał czteropunktową przewagę gości. W biegu dziewiątym znów wygrał Bartosz Smektała, a Bergé dowiózł ważny punkt, czym gospodarze poprawili prowadzenie o kolejne dwa punkty. Szybka odpowiedź Ostrowian w postaci 1:5 dla pary Jakobsen-Sitek zredukowała jednak przewagę do dwóch punktów. Goście wprawdzie stracili szansę na rezerwy taktyczne, ale coraz mocniej przybliżali się do zdobycia punktu bonusowego, a mecz cały czas trzymał w napięciu.
Barman! Trzy razy trzy do trzech proszę!
Ostatnia seria biegów zasadniczej części spotkania remisami stała. Bieg numer 11 to świetny występ Jakuba Krawczyka, w przeciwieństwie do Holdera, oddzielonego od juniora poznańską parą. Bardzo blisko drużynowego zwycięstwa byli gospodarze w biegu 12, ale mimo świetnej i mądrej jazdy w defensywie Antoni Mencel stracił pierwszą lokatę na samej mecie na rzecz Jonasa Seiferta-Salka. Bieg 13 był najciekawszy, najpierw Ryan Douglas otrzymał ostrzeżenie za australijską szkołę startu (czołganie się), w powtórce został z tyłu i w momencie ataku na Czugunowa zdołał się przed niego wysunąć, ale mocna kontra motocykla spowolniła go tak, że Gleb zaliczył glebę pociągając za sobą jeszcze Bartosza Smektałę. Mimo kontrowersji wokół decyzji, lider poznańskiej drużyny został wykluczony, a Czugunow udał się do szpital trzymając… telefon przy uchu. Lekarz orzekł niezdolność do dalszej jazdy zawodnika z polskim paszportem. W powtórce jednak Smektała pokonał Sitka i Jakobsena, utrzymując dwupunktową przewagę przed biegami nominowanymi. O ile sprawa punktu bonusowego była rozstrzygnięta na korzyść gości, o tyle rezultat meczu nadal się ważył. Atmosferę podgrzała informacja, że Douglas za atak z ostatniego biegu otrzymał od sędziego żółtą kartkę, pierwszą od wielu lat ogłoszoną na golęcińskim owalu.
Domknięcie trudnego meczu
Przed zawodnikami obu drużyn stało trudne zadanie – dowieźć zwycięstwo. Poznań musiał wygrać, by udowodnić wysoką formę oraz nie zawieść własnej publiczności, natomiast Ostrów chciał pokazać, że po odbudowie swojego zespołu potrafi zdobywać punkty na trudnym terenie będących na fali gości. Pod taśmą ustawili się Paweł Sitek, Jonas Seifert-Salk, Niels Kristian Iversen i Ryan Douglas, ten ostatni dopiero po raz trzeci, w biegu 15 jechał aż siedem razy. Na szczęście dla gospodarzy, „Kangur” wygrał bieg, a Iversen przedarł się na punktowaną pozycję. Trybuny zawrzały, a żółto-czarne szaliki zawirowały, bo tylko podwójna przegrana gospodarzy mogła odebrać im zwycięstwo w tym meczu. Ale tam, pod taśmą, stanęli Bartosz Smektała i Dimitri Bergé. Kapitan wystartował jak na kapitana przystało i mimo utraty jednej pozycji na rzecz Jakobsena, razem z francuskim zawodnikiem gospodarzy dowieźli do mety remis ustalający wynik meczu na 47:43 dla gospodarzy i dający im czwarte z rzędu zwycięstwo.
Czyżby historyczny rekord?
Poznańska drużyna od momentu objęcia jej przez duet Kannenberg – Jóźwiak, zdołała ustalić już jeden najlepszy wynik w historii, remisując w zeszłym sezonie aż pięć razy, co zresztą jest absolutnym rekordem dyscypliny. W tym roku wszystko wskazuje na to, że mogą utrzymać drugie miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej i jeśli tak się stanie, coraz bardziej prawdopodobne są historyczne, pierwsze dla PSŻ baraże o Ektraligę. Jednak za nami dopiero ósma kolejka, czyli połowa sezonu, a najpierw będzie trzeba wygrać mecz na rzeszowskim owalu. O ile zazwyczaj Skorpiony wychodziły z tych starć zwycięsko, o tyle pojadą tam osłabieni brakiem Kacpra Pludry. Z drugiej strony oczy kibiców są zwrócone na Bartosza Smektałę. Czy utrzyma wysoką formę z ostatnich dwóch meczy? Tego dowiemy się już w czwartek.
Mikołaj Matuszyk
