PYRY WYGRAŁY NA KARTOFLISKU! – CELLFAST WILKI KROSNO VS HUNTERS PSŻ POZNAŃ

Fot. Mikołaj Matuszyk

Okazuje się, że sponsor tytularny produkujący ogrodową hydraulikę to za mało, by spuścić lanie, szczególnie jeśli drużyna mająca wilki w nazwie okazuje się zaczepno-obronnym yorkiem. Zaczepia od początku sezonu, strasząc awansem, potem trzeba go bronić przed niżej notowanymi przeciwnikami. Nie pomógł Jason Doyle, nie pomogła specyfika krośnieńskiego owalu, nie pomogło nawet nieobiektywne sędziowanie meczu – i tak Poznaniacy udowodnili, że jeszcze mogą namieszać w lidze.

Oczywiście nie można skreślać całej drużyny gospodarzy. W początkowej części spotkania swoje punkty dorzucali zarówno Jason Doyle, jak i przebudzony Robert Chmiel i Tobiasz Musielak, jednak w kluczowych momentach lepszymi okazywali się zawodnicy gości, którzy, mimo trudności i kuriozalnych sytuacji, wywieźli z trudnego terenu podkarpackiej drużyny dwa duże punkty kończąc spotkanie wynikiem 43:46.

Wyrównany początek

Żużel jest sportem wypadkogennym, szczególnie trudne są pierwsze wiraże wyścigów, gdzie każdy z zawodników walczy o jak najlepszą pozycję „na dojeździe”. Efektem takiej walki był upadek Nielsa Kristiana Iversena już w pierwszym biegu, jednak sędzia zadecydował, iż powtórka odbędzie się w pełnym składzie, właśnie ze względu na tak zwane „prawo pierwszego łuku”. W drugim podejściu, mimo walki na torze, do mijanek nie doszło, a pierwszym biegowym zwycięzcą tego dnia został zawodnik gości – Dimitri Berge. Na trzecim miejscu dojechał wspomniany wcześniej Iversen i mecz zaczął się dwupunktową przewagą gospodarzy. Bieg juniorski to gonitwa bez historii. Parę gospodarzy przedzielili goście i padł remis. W biegu trzecim pod taśmą stanęły dwie gwiazdy – Jason Doyle, mistrz świata, w zeszłym roku jeżdżący w najwyższej klasie rozgrywek, oraz Ryan Douglas, trzeci rok z rzędu nie opuszczający top 5 Metalkas 2. Ekstraligi, w tamtym momencie legitymujący się najlepszym wynikiem ligi. I to właśnie „poznański Australijczyk” popisał się wspaniałym startem, czym zdobył trzy punkty i obronił dwupunktową przewagę gospodarzy. Zbliżał się koniec pierwszej serii, pod taśmą stanął Kacper Pludra i Antoni Mencel. Przeciwko nim Radosław Kowalski i Tobiasz Musielak. Tym razem górą byli Krośnianie, i to podwójnie, przez co gospodarze wyszli na prowadzenie w spotkaniu.

Wynik godny walki w zwarciu

Kolejne trzy wyścigi nie przyniosły najmniejszej zmiany w przewadze którejkolwiek ze stron, gdyż trzykrotnie padł wynik 3:3, jedyną różnicą była kolejność zawodników na mecie, aczkolwiek należy oddać Douglasowi, że po mistrzowsku ograł Tobiasza Musielaka na pierwszym łuku w siódmej gonitwie. Tymczasem po tym „przestoju” poznańska para Iversen-Pludra wykorzystała błąd Jasona Doyle’a na starcie i dowiozła do mety pięć punktów. Goście wrócili na prowadzenie w meczu. Krośnianie próbowali niwelować straty, jednak sił starczyło tylko na remis po biegu dziewiątym. Dziesiąte ściganie z kolei wymagało aż trzech podejść, najpierw sędzia analizował, czy na starcie nie ruszał się Ryan Douglas, w pierwszej powtórce z kolei motocykla nie opanował Marcus Birkemose „nadziewając się” na koło Australijczyka. A że regulamin jest bezlitosny, młody Duńczyk pożegnał się z szansą w wyścigu. Sytuację wykorzystały „Skorpiony”, wracając na dwupunktowe prowadzenie.

Dwa sukcesy i kuriozum

Po upadku w ostatnim wyścigu serii trzeciej, Birkemose został zmieniony przez Radosława Kowalskiego, który tego dnia spisywał się bardzo dobrze. Jednak kiedy jego rywalami w biegu numer jedenaście byli Dimitri Berge i Kacper Pludra, zmiana okazała się nietrafiona. Wynik 1:5 dla gości podwyższył dotychczasowy rezultat do 30:36. Krośnianie mogli już korzystać z rezerw taktycznych, co zresztą zrobili w biegu 12, gdzie za młodszego z juniorów – Jakuba Wieszczka, asygnowali Kowalskiego. Tym razem pokrzyżował im plany Bartosz Smektała, który w pięknym stylu wygrał wyścig. Niestety nie dołączył do niego Kamil Witkowski, ale goście utrzymali przewagę w spotkaniu. Kończyła się czwarta seria, kończył się gospodarzom czas na odwrócenie losu spotkania, a nad Krosnem unosił się zapach sensacji. Bieg 13 był walką o być albo nie być, okraszony wspaniałą stawką. Dwóch byłych mistrzów świata – Doyle i Iversen, oraz dwóch liderów drużyn – Musielak i Douglas. Taśma poszła w górę… i sędzia przerwał bieg, gdyż zauważył ruch Douglasa pod taśmą. Z racji wcześniej otrzymanego ostrzeżenia, Australijczyk został wykluczony z powtórki. Ratowanie wyniku biegu spoczęło na barkach Iversena, tymczasem on… nie zdążył dojechać w regulaminowym czasie na linię startu, przez co też musiał wrócić do parku maszyn. Tym samym Wilki dostały szansę od losu i było wiadomo, że zrobią wszystko, by ją wykorzystać. Przed biegami nominowanymi 38:39

Trzy punkty w meczu na dwa w tabeli

Zwyczajowo mówi się w żużlu, iż „ciekawy” mecz to taki, którego wynik zależy od biegów nominowanych. Dlatego oczy całej Polski zwrócone były w tym momencie na czterech jeźdźców stających pod taśmą przed gonitwą numer czternaście. Iversen dostał szansę zmazania plamy z poprzedniej odsłony, dwa pola dalej gotów do walki o punkty był Kacper Pludra, ale Robert Chmiel i Radosław Kowalski również byli gotowi bić się o każdy metr toru. Przez większość wyścigu wszystko wskazywało na wynik 3:3, jednak na ostatnim kółku Kowalski pojechał zbyt szeroko, co skutecznie wykorzystał Kacper Pludra, wyrywając bardzo ważny punkt. Tym samym gospodarze potrzebowali podwójnego zwycięstwa do wygranej, gościom wystarczyło 4:2 dla Wilków, by mogli świętować zwycięstwo. I tak w ostatniej gonitwie atomowo wystartował Berge, jednak źle rozegrany pierwszy łuk sprawił, że spadł na koniec stawki. Kibice Krosna już chcieli wiwatować, gdy przed Tobiasza Musielaka praktycznie w tym samym momencie przedarli się Ryan Douglas i Dimitri Berge. Szybko utworzyli parę i broniąc trzech punktów dowieźli Poznaniowi zwycięstwo w całym meczu! W ciszy na stadionie Wilków można było tylko usłyszeć radosne skandowanie kibiców „Skorpionów”.

Ważne sprawdziany

Historyczny sukces poznańskiej drużyny, skazywanej na wysoką porażkę, stał się nie tylko faktem, ale i powodem małej sensacji. Na ten moment klub ze stolicy Wielkopolski jest wiceliderem tabeli Metalkas 2. Ekstraligi i ma komfortową pozycję w dalszej walce o wejście do fazy play-off. Żużlowców z Poznania czekają dwa sprawdziany na początku czerwca: 4.06 (podejmują wtedy Polonię Piłę trawioną problemami) oraz 7.06, gdy na rewanżowe spotkanie na Golęcin zawita Ostrovia Ostrów, niestety bez lidera – Taia Woffindena, który w spotkaniu w Rybniku doznał kontuzji oraz stracił jeden z motocykli. Krośnianie mają z kolei powody do zmartwień, gdyż wskazywani na poważnych konkurentów dla Bydgoskiej Polonii w walce o awans, spisują się znacznie poniżej oczekiwań. Ale to jest żużel, najbardziej nieprzewidywalny sport motorowy świata i za to go kochamy, prawda?

Mikołaj Matuszyk