KONTROWERSJE PO WYNIKACH EUROWIZJI 2026? NIKT NIE PYTAŁ, ALE I TAK SIĘ WYPOWIEMY [OPINIA]
Choć finał tegorocznej Eurowizji odbył się już jakiś czas temu, to emocje związane z wynikami wciąż nie opadły. Wydaje się, że największe dyskusje wywołała decyzja jurorów – zarówno wśród fanów konkursu, jak i w mediach. Jak co roku nie zabrakło „niespodzianek” w postaci kontrowersji i komentarzy dotyczących tego, kto zasłużył na wygraną, a kto – zdaniem wielu – został niedoceniony.
Członkinie i członkowie naszej redakcji również uważnie śledzili przebieg finału i nie pozostali obojętni wobec końcowego werdyktu. Postanowiliśmy więc zebrać redakcyjne opinie i sprawdzić, jakie emocje pozostawiła po sobie tegoroczna Eurowizja.
Wstyd, hańba, kompromitacja
– Wielkie rozczarowanie postawą polskiego jury, które zdecydowało się przyznać 12 punktów Izraelowi. To decyzja trudna do obrony i szkodliwa wizerunkowo – komentuje Konrad Gaca, dziennikarz i grafik naszej redakcji. – Przy okazji powraca też pytanie o bierność EBU [Europejska Unia Nadawców] – organizacja mogłaby wyciągnąć konsekwencje wobec tego kraju, ale ze względów politycznych nadal tego unika – dodaje.
Średni poziom i morze kontrowersji
– Sytuacja z Izraelem to jedna wielka kontrowersja. Wywiad Alicji Szemplińskiej z izraelską dziennikarką to przykład tego, jak agresor wykorzystuje rozmowę, żeby „zachęcać” do głosowania na Izrael, a tym samym, żeby nie głosować na Polskę – twierdzi Daniel Siech, dziennikarz Kto Pytał.
Wyszło jak zawsze, a jednak człowiek się łudził, że tym razem będzie inaczej
– Wystąpienia Polski na Eurowizji od lat są niezwykle emocjonującym zjawiskiem. Wcześniej zajmowane niskie miejsca na konkursie można było tłumaczyć słabymi wystąpieniami, natomiast od paru już edycji nastąpił progres, a sytuacja się nie zmienia. Zeszłoroczne wystąpienie Justyny Steczkowskiej oraz tegoroczne Alicji Szemplińskiej do słabych nie należały – uważa Daria Pyrzyńska, dziennikarka i graficzka redakcji. – Natomiast my wciąż lądujemy w połowie stawki. W tym roku gwoździem do trumny porażek było 12 punktów przyznanych przez polskie jury Izraelowi. Nadzieja umiera ostatnia, więc liczę że w przyszłym roku uda się bez kontrowersji – dodaje.
Nic się nie zmienia i nic się nie zmieni
– Ludzie się emocjonują tą eurowizją jak Polacy grillem na majówkę, choć każdy wie, o co w tym konkursie chodziło i chodzi. Czy Polska zasłużyła na wyższe miejsce? Nie wiem. Czy sprawa z Izraelem to kompromitacja i skandal? Tak. Nie pamiętam tylko roku, kiedy Eurowizji udało się nie skompromitować – komentuje Jacek Adamczak, dziennikarz redakcji.
Muzyczne święto o słodko-gorzkim smaku
– Z tegoroczną Eurowizją miałem wielki problem – bojkotować czy nie? Ostatecznie zwyciężyła moja sympatia do tego konkursu, który może jest polityczny, ale raz do roku dostarcza niesamowitych wrażeń. W temacie Izraela nic świeżego nie powiem – dopóki w Gazie trwa ludobójstwo, tego państwa na Eurowizji być nie powinno. Tak samo nie powinno być 12 punktów od polskiego jury dla tego kraju. Odchodząc od polityki – czapki z głów dla Alicji Szemplińskiej – opowiada Mikołaj Dilc, nasz dziennikarz sportowy. – Gdy ostatni raz Polska otrzymała 12 punktów od jurorów, nie było mnie jeszcze na świecie. A 16 maja naszej reprezentantce przyznano pełną pulę aż 4 razy! Przełamana została więc ta ,,klątwa” związana ze słabym punktowaniem u jury. Dodajmy też, że „Pray” Szemplińskiej było drugą najlepszą piosenką w półfinale. Od zeszłego roku, kiedy reprezentowała nas Justyna Steczkowska, notujemy jakościowy progres. Oby utrzymać tę wzrostową tendencję w Bułgarii – tłumaczy.
Wyższy poziom masochizmu i zażenowania
– Naprawdę niesamowitym zjawiskiem jest angażowanie się w konkurs Eurowizji. Co roku, przez kilka godzin gapisz się w ekran i zmuszony jesteś patrzeć jak ciekawe piosenki z potencjałem przegrywają z… właściwie z czym? Niby człowiek wie, że to wszystko jest ustawione, ale żenującym jest cieszyć się z wygranej bułgarskiej Fagaty tylko dlatego, że wybór był między nią a Izraelem. Chciałabym powiedzieć, że za rok nie będę oglądać, ale nie mogę tego do końca obiecać (lubię, gdy boli) – komentuje Katarzyna Makarska z działu social mediów.
Coroczne rozczarowanie
– Problemem jest tu zarówno udział Izraela w Eurowizji, jak i niewycofanie się Polski z konkursu. Warto wspomnieć także o tym, jak fatalną i żałosną zarazem decyzją było przekazanie 12 punktów w stronę Izraela. Nie przekonuje mnie wyjaśnienie, iż „Eurowizja to przede wszystkim święto muzyki”, sztuka od zawsze była polityczna i zawsze taka pozostanie – twierdzi Maria Gorynia z działu redakcji językowej. – W tym roku po raz pierwszy zupełnie unikałam oglądania zarówno półfinałów, jak i finału – zdążyłam zapomnieć, że konkurs w ogóle ma miejsce i nie żałuję tego – dodaje.
Jak widać, zdania na temat tegorocznej Eurowizji nie były w naszej redakcji aż tak podzielone. Choć samo wydarzenie wzbudza wiele emocji i dyskusji, to większość z nas była zgodna co do wyników, które najbardziej zaskoczyły widzów. Jedno jest pewne – Eurowizja po raz kolejny sprawiła, że cała Polska żyła tym konkursem, a dyskusje po finale jeszcze długo nie ucichną.
Daria Pyrzyńska, Konrad Gaca, Jacek Adamczak, Katarzyna Makarska, Mikołaj Dilc, Maria Gorynia, Daniel Siech, Dominika Kołodziejczak
