BEZ PROBLEMÓW W KALISZU. WARTA ZGARNIA PEŁNĄ PULĘ
Pewne zwycięstwo z outsiderem. Warta Poznań pokonała KKS Kalisz wynikiem 2:0 w 32. kolejce 2. Ligi. Choć Poznaniacy objęli prowadzenie dopiero po 40 minutach gry, to w żadnym momencie nie było wątpliwości, że gol w końcu padnie. Przyjezdni rozegrali kolejne solidne zawody.
Podział punktów w poprzednim meczu z Sandecją Nowy Sącz – przy jednoczesnym zwycięstwie Olimpii Grudziądz w swoim spotkaniu – sprawił, że przewaga Zielonych nad trzecim miejscem stopniała do dwóch punktów. W związku z tym każdą kolejną rywalizację muszą oni postrzegać jako finał, od którego zależą ich losy. Co prawda jeśli spadną na wspomnianą pozycję, to wciąż będą mogli dostać się do I Ligi przez baraże. Bezpośredni awans z drugiej lokaty to jednak opcja spokojniejsza.
Dlatego tak bardzo Poznaniacy potrzebowali zwycięstwa, które odnieśli nad KKS-em. Zresztą inny rezultat uznalibyśmy za rozczarowanie. Zespół z Kalisza bowiem niespodziewanie walczy o utrzymanie. Zmaga się ze swoimi problemami, które uwidoczniły się również podczas niedzielnego starcia. Mimo to nie odbierajmy cesarzowi, co cesarskie – piłkarze trenera Macieja Tokarczyka zagrali dojrzale, zasłużenie pokonując rywala.
Klasowy występ Zielonych
Po meczu z Sądeczaninami szkoleniowiec Warciarzy mówił, że jego zawodnicy zaprezentowali poziom pierwszoligowy (gwoli ścisłości – tak samo wypowiadał się o piłkarzach rywala). W Kaliszu zobaczyliśmy kontynuację takiej postawy. Przyjezdni, może poza kilkoma fragmentami, zdominowali Kakaesiaków, którzy musieli szukać swoich szans po kontratakach.
– Uważam, że zagraliśmy bardzo dojrzały mecz praktycznie w każdej fazie. Przez większość spotkania funkcjonowaliśmy w budowie wysokiej, tak jak przewidywaliśmy, i często wchodziliśmy w pole karne. Być może zabrakło trochę większego konkretu pod bramką przeciwnika, ale mimo wszystko kilka razy poważnie zagroziliśmy rywalowi – mówił trener Tokarczyk, cytowany przez oficjalną stronę Warty Poznań.
Wysoki procent posiadania piłki udało się przekuć na bramkę po ładnej akcji w końcówce pierwszej połowy. Przez kolegę został uruchomiony wybiegający za linię obrony Filip Waluś. Ten dograł płasko w pole karne. Wiedział jakby, że akurat w tym miejscu, gdzie podał, pojawi się Patryk Kusztal. Wypożyczony z Zagłębia Lubin napastnik wygrał pojedynek fizyczny z defensorem i pokonał bramkarza.
Po przerwie Kaliszanie rzucili się do odrabiania straty. Ponownie Warta pokazała swoją jakość, tym razem, gdy przychodziło jej grać bez piłki. Nie pozwalała przeciwnikowi na stworzenie jakiegokolwiek poważniejszego zagrożenia pod bramką Leo Przybylaka. Zachowywała wysoki poziom organizacji i koncentracji.
– Jednocześnie bardzo dobrze dbaliśmy o zabezpieczenie ataku, dzięki czemu Kalisz po odbiorze piłki nie stworzył sobie wielu groźnych sytuacji. Były też momenty, gdy przechodziliśmy do obrony niskiej i tam również zagraliśmy bardzo odpowiedzialnie – zauważył trener Zielonych.
O tym, jak dobrze goście bronili nie świadczą tylko obserwacje szkoleniowca, czy nasze uwagi, ale też różnica w liczbie oddanych strzałów. Trójkolorowi uderzyli na bramkę poznańskiej drużyny zaledwie cztery razy, podczas gdy ta miała 17 próbー ogromna dysproporcja.
Fenomenalne trafienie Stefaniaka
Przez dobrą grę piłkarzy z Wielkopolski kompletnie nieodczuwalny był niepokój związany z niskim prowadzeniem. Jednak w 83. minucie udało się ostatecznie zamknąć rywalizację. I to jak! Gdy Marcel Stefaniak ustawiał sobie piłkę tuż przy linii bocznej boiska, dobre kilkadziesiąt metrów od bramki KKS-u, nie spodziewaliśmy się niczego innego niż dośrodkowania w pole karne.
Tymczasem lewy wahadłowy huknął tak, że futbolówka minęła linię uformowaną z piłkarzy walczących o wygranie pojedynku główkowego, przeleciała wysoko nad golkiperem i zatrzepotała w siatce. Trudno wyrokować, czy Stefaniak faktycznie chciał tak uderzyć, czy po prostu zdarzył mu się centrostrzał, natomiast efekt był niesamowity.
26-latek strzelił swoją dziewiątą bramkę w sezonie. Pod tym względem jest najlepszym zawodnikiem Warty. Tak samo sprawa prezentuje się w klasyfikacji kanadyjskiej (gole+asysty). Były gracz Chojniczanki Chojnice ma w niej 15 punktów. Trudno wyobrazić sobie zespół bez niego. Obecnie rozgrywa najbardziej owocną w statystyki kampanię ligową – jeszcze nigdy w karierze nie grał tak dobrze. Należy do naczelnych przykładów tego, jak dobrą pracę z kadrą wykonuje trener Tokarczyk.
Mikołaj Dilc
