DROGI EVANIE HANSENIE – NIE JESTEŚ SAM
We wrześniu 2024 roku na scenie Teatru Muzycznego w Poznaniu zadebiutował musical „Drogi Evanie Hansenie”. Spektakl został wystawiony na Broadwayu po raz pierwszy w 2015 roku i stał się prawdziwym hitem. Mimo że można go nazwać musicalem młodzieżowym, jego tematyka nie należy wcale do łatwych. Warto go jednak obejrzeć z wielu powodów.
Co takiego sprawia, że do Poznania przyjeżdżają widzowie z całej Polski by obejrzeć ten spektakl? Czego uczy nas Evan Hansen? Oraz czy musical może być terapeutyczny? Przekonacie się o tym, czytając artykuł o tym niezwykłym przedstawieniu.
Evan i Connor
Evan Hansen jest siedemnastolatkiem z fobią społeczną. Mieszka ze swoją mamą, Heidi, która równocześnie jest pielęgniarką i uczęszcza na kurs, który umożliwi jej zostanie asystentką prawnika. Chociaż Evanowi brakuje mamy, której ze względu na obowiązki dużo nie ma w domu, nie daje po sobie tego poznać i zgodnie z zaleceniami swojego terapeuty pisze list do siebie samego zaczynający się od słów: „Drogi Evanie Hansenie – to będzie dobry dzień”. Connor Murphy z kolei jest zbuntowanym nastolatkiem, który od dawna nie znajduje wspólnego języka z rodziną. Jego siostra, Zoe, żyje w cieniu swojego brata, ponieważ ich rodzice Cynthia i Larry bardziej martwią się o niego niż o nią. To właśnie te dwie rodziny połączy jeden list.
Okno
Każdy dzień w szkole dla Evana to wiele wyzwań, które dla zwykłej osoby są czymś normalnym – chłopak stale czuje się, jakby siedział za odgradzającym go od świata oknem i nikt go nie widział. Próbuje zapytać Jareda, przyjaciela rodziny, czy nie zechciałby się podpisać na jego gipsie, jednak on odmawia; podobnie Alana, z którą się koleguje. Po tej właśnie scenie możemy usłyszeć piosenkę „Waving Through a Window”, która pokazuje, jaki Evan jest naprawdę oraz jak bardzo chce, aby ktoś go zauważył i nie przyjaźnił się z nim tylko dlatego, że musi. W tym miejscu powinniśmy zadać sobie pytanie: czy nasi przyjaciele to nasi prawdziwi przyjaciele? Czy może przyjaźnią się z nami w jakimś konkretnym celu, tak jak Jared, który spędzał czas z Evanem tylko po to, aby rodzice ubezpieczyli mu samochód?
Udawani przyjaciele
Piosence z uwagą przysłuchiwał się Connor, który wcześniej popchnął Evana na podłogę. On jedyny podpisał się na jego gipsie, po czym wyrwał mu z ręki list terapeutyczny – i był przekonany, że chłopak napisał go na złość jemu, ze względu na pojawiającą się tam wzmiankę o Zoe. Po tym, jak Connor przeczytał ten list, przez następne trzy dni nie pojawiał się w szkole – jednak warto zaznaczyć, że kiedy podpisywał gips Evanowi powiedział, że teraz mogą udawać, że mieli przyjaciół.
Przyjaźń, której nie było
Po trzech dniach nieobecności Connora Evan zostaje wezwany do gabinetu dyrektora, gdzie czekają na niego państwo Murphy. Okazuje się, że Connor odebrał sobie życie. Przy nim znaleziono list pożegnalny, zaczynający się od słów „Drogi Evanie Hansenie”… a przez to rodzice Connora są święcie przekonani, że chłopcy byli przyjaciółmi. Evan nie wie, jak z tego wybrnąć, jednocześnie nie raniąc uczuć państwa Murphy. Ostatecznie, spanikowany, brnie w historię o przyjaźni, której nie było. Aby uwiarygodnić kłamstwo prosi Jareda o pomoc w pisaniu maili potwierdzających jego zażyłą relację z nieżyjącym chłopakiem, a śpiewając piosenkę „For Forever” o tej niezwykłej, nieistniejącej więzi sam czuje, jakby znał Connora od bardzo dawna i był dla niego najlepszym przyjacielem na świecie. Łzy w oczach Evana pokazały, że śpiewając o czymś, co nie miało miejsca, tak naprawdę śpiewał o własnym marzeniu, które wydawało się dla niego czymś abstrakcyjnym, ale równocześnie miał ogromną nadzieję, że stanie się rzeczywistością
Projekt Connor
Rodzice opłakują swojego syna na swój własny sposób, zaś Zoe przez swoją skomplikowaną relację z bratem postanawia go nie opłakiwać. W tym czasie, gdy rodzina przechodzi żałobę, w szkole Alana i Evan zauważają, że ludzie zaczynają zapominać o Connorze. Postanawiają więc pokazać, że był ważny dla wielu osób: zorganizowana przez nich akcja zyskuje popularność w mediach społecznościowych i tak oto ludzie zaczynają nagrywać filmiki o tym, ile Connor dla nich znaczył. Zachęcam was, jeśli wybierzecie na ten spektakl, abyście obserwowali ekrany dookoła sceny: wyświetlane są tam filmiki nagrane przez ludzi z musicalowej społeczności, w odpowiedzi na prośbę Teatru Muzycznego, a wśród nich można znaleźć nagrania znanych aktorów, między innymi Marty Burdynowicz i Maćka Pawlaka. Piosenka „You Will Be Found”, szczególnie w wykonaniu Marcina Franca, sprawia, że czujemy w sercu ciepło i zaczynamy sobie uświadamiać, że tak jak Connor był ważny dla wielu osób, tak i my możemy być dla kogoś ważni.
Drugi Dom
Po swoim wystąpieniu w ramach Projektu Connor, członkowie tego przedsięwzięcia, czyli Alana, Jared i Evan postanawiają zorganizować zbiórkę na rzecz odnowienia sadu, który dla Connora był bardzo ważnym miejscem. Jednak oprócz tego, między Evanem a Zoe zaczyna rodzić się uczucie, a dom Murphych staje się dla chłopaka drugim domem. Larry uczy go, jak przystosować rękawice bejsbolową do ręki, a kiedy Heidi przychodzi do Cynthii i Larrego w odwiedziny oni deklarują, że pieniądze, które oszczędzali przez całe życie dla swojego syna chcą przeznaczyć na studia dla Evana. Heidi jest zaskoczona: przez cały czas była pewna, że Evan spędza czas u Jareda i nie może pojąć, dlaczego jej syn nie powiedział jej prawdy o tym, gdzie przebywa – i decyduje się spędzać czas z obcymi ludźmi, zamiast z własną matką. W natłoku emocji Evan wyznaje jej, że ma dość tego, że Heidi jest ciągle nieobecna i nawet, kiedy obiecała mu wtorkowe wyjście na Taco, nie dotrzymała słowa. To właśnie ten moment zaczyna uświadamiać Evanowi, do czego doprowadziło jedno niewinne kłamstwo.
Sam tego chciałeś
Evan zaczyna żałować swojego postępowania: zaniedbał Projekt Connor, oszukiwał matkę i cały czas żyje w kłamstwie wobec Zoe i jej rodziców. Alana zaczyna rozumieć, że korespondencja między Evanem i Connorem tak naprawdę była fikcyjna. Bohatera zaś cała sytuacja zaczyna przerastać i myśli o tym, aby wyznać prawdę – duch Connora stanowczo mu jednak tego odradza. Zapytacie pewnie: czy Evan się przyznał?
Tak, przyznał się. Jednak zrobił to dlatego, że w sieci pojawił się ostatni list Connora napisany przed śmiercią, a rodzina Murphych była szykanowana i nękana przez anonimowe telefony z hejtem. Wyznanie prawdy nie przychodzi bohaterowi łatwo. Evan uświadamia sobie, że nie powinien kłamać i uznaje, że przez to jaki jest, może nie powinien w ogóle się odzywać – w końcu jest on inny i kiedy już próbuje przebić się przez swój niewidzialny mur, potrafi powiedzieć za dużo i zadać tylko ból.
Dom wielki się stał, a w nim mała ja
Kiedy Heidi odkryła list Connora na Facebooku, zaczynający się od dobrze znanych jej słów, zrozumiała, jak bardzo Evan cierpiał. Ostatnia piosenka, którą było mi dane usłyszeć w wykonaniu Dagmary Rybak, była naprawdę wzruszająca i dająca do myślenia. Nawet w najtrudniejszych momentach musimy pamiętać, że są przy nas rodzice, którzy będą z nami na dobre i na złe; i nawet, jeśli kiedyś w życiu zbłądzimy, możemy liczyć na ich miłość, pomoc i wsparcie. Pamiętajmy o tym zawsze i nie pozwólmy aby ktoś sprawił, że myślimy inaczej.
Spotkanie po latach
Ostatnia scena przedstawia spotkanie Evana i Zoe, którzy znowu rozmawiają po latach, w sadzie nazwanym na cześć Connora. Evan zrobił sobie rok przerwy od nauki i pracuje w sklepie meblowym, a rodzice Zoe przyjeżdżają regularnie do sadu na pikniki. Nie powiedzieli nikomu, co zrobił Evan, chociaż mogli. Główni bohaterowie postanawiają poznać się na nowo, a Evan w końcu może być sobą. Nie będzie się więcej krył, kłamał… i tak już na zawsze.
I my też pamiętajmy o tym końcowym przekazie: że warto zawsze być sobą i nie dostosowywać się do innych na siłę, bo na pewno spotkamy w naszym życiu kogoś, kto powie nam, jaki kierunek powinniśmy obrać.
Evan jakich mało
W momencie ogłoszenie castingów do „Drogi Evanie Hansenie” wszyscy w głównej roli widzieli jednego z najbardziej utalentowanych aktorów musicalowych, jakim jest Marcin Franc. Na roli Evana bardzo mu zależało i los sprawił, że został wybrany wraz z Maciejem Badurką wśród setek kandydatów do tej roli. Czy widać, że to rola dla niego? Oczywiście! Przez cały spektakl było widać, ile emocji, zaangażowania i talentu włożył, aby wykreować Evana Hansena i zaśpiewać te momentami niełatwe piosenki. Jestem naprawdę szczęśliwy, że udało mi się zobaczyć go w tej roli, bo biła od niego prawdziwość: płakałem i śmiałem się jednocześnie, i po raz kolejny się przekonałem, że słusznie posiada tyle fanów ponieważ jest niezwykle utalentowanym i wrażliwym aktorem. Myślę, że warto kupić bilet na Evana tylko dla jego roli.
Nie tylko Evan
Jednak nie tylko rola Marcina Franca jest warta zapamiętania. Poznańscy aktorzy również trzymają poziom i prezentują się na scenie nieziemsko. Iga Klein w roli Zoe idealnie oddała nastolatkę, która cierpi przez to, że rodzice przez zachowanie Connora nie zwracają na nią uwagi; Dagmara Rybak w kreacji mamy Evana oddała zabieganie i matczyną miłość w sposób mistrzowski; Jakub Raymann w roli Connora przerażał mnie, choć kiedy pojawia się jako duch na scenie traktuje Evana jakby cały czas byli przyjaciółmi; Emil Lipski w roli Jareda czasem rzuca suchymi żartami, jednak całkiem przyjemnie się go ogląda; Aleksandra Daukszewicz w roli Alany oddała ducha influencerskiego po mistrzowsku, a Agnieszka Wawrzyniak i Radosław Elis idealnie przedstawili małżeństwo w kryzysie, które stara się nie pokazywać swoich uczuć, a jednak wewnętrznie cierpią. Poznańscy aktorzy z Teatru Muzycznego reprezentują naprawdę wysoki poziom aktorstwa i warto również na nich w tym tytule zwrócić uwagę.
To będzie dobry dzień, a oto dlaczego…
W podsumowaniu warto dodać, że dużym atutem w tym spektaklu jest wykorzystanie sceny obrotowej. W momencie, kiedy Evan staje przed swoimi wspomnieniami, jest ona swoistą karuzelą, co oddaje jego wewnętrzne rozdarcie. Jeżeli nie mieliście okazji zobaczyć „Drogi Evanie Hansenie”, zachęcam was, abyście kupili bilet na spektakle wystawiane w październiku 2026 roku. I pamiętajcie: jeżeli macie jakieś problemy, uważacie, że nie zasługujecie, aby żyć albo uważacie, że jesteście bezwartościowi – skorzystajcie z telefonu zaufania, powiedzcie o tym bliskiej osobie albo skorzystajcie z pomocy specjalistów. Nie ma problemu, którego nie da się rozwiązać, a kiedy powiecie komuś o tym, co was dręczy, świat na pewno stanie się piękniejszy. Każdy z was jest wyjątkowy, macie swoje marzenia i warto o nie walczyć – nawet wtedy, kiedy uważacie, że jednak nie warto, że nie jesteście tego godni. Po prostu bądźcie sobą, a każdy wasz dzień stanie się dobrym dniem, takim jak dni Evana Hansena.
Krzysztof Kubiak
