“AND THE OSCAR GOES TO…” – PODSUMOWANIE CEREMONII WRĘCZENIA OSCARÓW

Fot. Pixabay

Za nami jedno z największych kulturowych wydarzeń w roku – wręczenie Oscarów. W nocy z 15 na 16 marca nagrodzono najlepsze filmy zeszłego roku w licznych kategoriach. Część nagród została zdobyta przez faworytów, ale nie zabrakło też niespodzianek. Przyjrzyjmy się temu, co działo się podczas tej wyjątkowej nocy.

Była to już 98. ceremonia wręczenia Oscarów – czyli najważniejszych nagród w przemyśle filmowym. Odbyła się ona w Dolby Theatre w Los Angeles, a prowadzącym gali był Conan O’Brien. W sumie statuetki zostały przyznane w 24 kategoriach.

Rekordowa liczba nominacji

W tym roku pobity został rekord liczby nominacji zdobytych przez jeden tytuł. Opowiadający historię dwóch braci, którzy postanowili otworzyć bar – nieświadomie przyciągając do niego siły zła – film ,,Grzesznicy”, otrzymał aż 16 nominacji, w tym w tej najważniejszej kategorii, dla najlepszego filmu. Ostatecznie jednak udało się mu zdobyć tylko cztery statuetki – za najlepszego aktora pierwszoplanowego, najlepszy scenariusz oryginalny, najlepszą muzykę oraz za najlepsze zdjęcia. W przypadku ostatniej z tych nagród, mówimy o kolejnym historycznym momencie. Otrzymała ją za zdjęcia do ,,Grzeszników” Autumn Durald Arkapaw – pierwsza kobieta nagrodzona w tej kategorii.

Brak jasnego dominatora gali

Śledząc czy to opinie ekspertów, czy też widzów, spodziewano się, że jak to się nieraz zdarzało, jeden film zagarnie dla siebie większość statuetek. Miała miejsce jednak niespodzianka. Najwięcej Oscarów otrzymał film ,,Jedna bitwa po drugiej”, opowiadający historię byłego rewolucjonisty (w tej roli Leonardo Di Caprio), który próbuje uratować córkę, porwaną przez swojego śmiertelnego wroga. Nagrodzony został w kategoriachnajlepszy film, najlepsza reżyseria, najlepszy aktor drugoplanowy, najlepszy scenariusz adaptowany, najlepszt montaż i najlepszy casting (w tej kategorii po raz pierwszy w historii przyznano nagrodę). W sumie dało to sześć statuetek na 13 nominacji. Jest to o tylko dwie więcej niż w przypadku ,,Grzeszników”. Warto też wspomnieć, że film ,,Frankenstein”  otrzymał trzy Oscary – widać więc, jak wyrównana była rywalizacja w tym roku.

Największy przegrany

,,Wielki Marty” otrzymał aż 9 nominacji. Jest to komediodramat, pokazujący rozwój kariery tytułowego Marty’ego – zawodnika tenisa stołowego. Film ten został bardzo dobrze odebrany przez krytyków filmowych oraz widzów, zarobił 152 miliony dolarów, a Timotheé Chalamet został nagrodzony Złotym Globem dla najlepszego aktora w filmie komediowym lub musicalu. Chyba nikt się nie spodziewał, że ,,Wielki Marty” nie dostanie nawet jednej statuetki podczas Oscarów. Sam Chalamet w trakcie wydarzenia spotkał się z kilkoma żartami w jego stronę (które wywołały sporą krytykę ze strony części widzów) w związku z jego kontrowersyjną wypowiedzią na temat opery i baletu.

Wyjątkowa noc dla horroru

Jako wieloletnia fanka horroru chciałabym zwrócić uwagę na, moim zdaniem, bardzo ciekawą kwestię. W zeszłych latach zdarzały się nominacje, a nawet wygrane dla przedstawicieli tego gatunku (na przykład ,,Uciekaj!” w 2017 roku otrzymał statuetkę za najlepszy scenariusz oryginalny), ale jest to pierwszy rok, kiedy filmy grozy tak bardzo zdominowały galę: ,,Grzesznicy” – 16 nominacji i cztery nagrody; ,,Frankenstein” – osiem nominacji i trzy nagrody; ,,Zniknięcia” – jedna nominacja i jedna nagroda.

– W końcu horrory zaczynają być doceniane, szanowane. Odchodzi się od tego stereotypu, że jest to kino niskiej klasy, niezbyt ambitne. Było to widać już rok temu, przy okazji ,,Substancji” i ,,Nosferatu” – jednak to pierwszy raz, kiedy horrory były nominowane w tylu kategoriach i tyle nagród otrzymały. Może i nie udało się im zgarnąć statuetki za najlepszy film, ale nagroda dla najlepszego aktora pierwszoplanowego (Michael B. Jordan – ,,Grzesznicy”) i dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Amy Madigan –,,Zniknięcia”) mogą dobrze wróżyć na przyszłość – powiedziała Monika, studentka filmoznawstwa.

Tegoroczna ceremonia wręczenia Oscarów z pewnością dostarczyła wielu emocji. Po jej zakończeniu można było w internecie trafić na głosy zachwytu, jak i krytyki (zarówno w kwestii tego, kto wygrał daną statuetkę, jak i samej gali – np. mocno komentowana w mediach społecznościowych sprawa orkiestry, która zagłuszyła wypowiedź jednej z osób odbierających nagrodę), liczne memy i żywe dyskusje. Jedno jednak jest pewne – Oscary były, są i będą jednymi z tych nagród, które najbardziej poruszają wszystkich fanów kina i które są ukoronowaniem ciężkiej pracy ludzi, którzy te nominowane filmy tworzą.

Olga Graban