STADION PEŁEN GIER

Stowarzyszenie Klubu Fantastyki „Druga Era” jest wielu mieszkańcom Poznania, jak i całej Polski doskonale znane. Festiwal Fantastyki Pyrkon oraz Festiwal Kultury Azjatyckiej Hikari na stałe wpisały się w kalendarz imprez odbywających się w mieście. Na obydwu konwentach gry planszowe stanowiły ważne punkty programu, jednak wydarzenia skierowanego wyłącznie do entuzjastów tej formy rozrywki brakowało aż do 2026 roku.
W dniach 14–15 marca 2026 na terenie Enea Stadion odbyła się pierwsza edycja Grajkonu, którego organizacji podjęło się Stowarzyszenie Klubu Fantastyki „Druga Era”. Co dokładnie działo się na Grajkonie?
Gry planszowe
Jak sama nazwa wskazuje, możliwość zagrania w różnego rodzaju planszówki była podstawową atrakcją. Na terenie wydarzenia można było wypożyczyć dowolną grę z bogato wyposażonej wypożyczalni i oddać się rozrywce. W pewnym momencie uczestniczkom i uczestnikom zabrakło stołów, jednak można stwierdzić, że nikt szczególnie się tym faktem nie przejął. Obserwując graczki i graczy oddających się swojej największej pasji można było zauważyć, że nawet brak miejsca nie mógł stanąć na przeszkodzie miłemu spędzeniu czasu ze znajomymi i doświadczaniu najróżniejszych emocji przy każdym następnym ruchu albo rzucie kostką. Nieważne, czy były to długie rozgrywki przy „Terraformacji Marsa”, czy krótkie partie karciane, wszystkie zgromadzone osoby z pewnością były zadowolone i na długo będą pamiętać to niezwykłe wydarzenie.
Prototypy
Proces tworzenia gier planszowych nigdy nie jest łatwy. Podczas dwóch dni ich projektanci mogli zaprezentować pozycje, nad którymi jeszcze pracują i zapoznać się z opinią potencjalnych nabywców. Mi było dane zagrać w dwie prototypowe gry i obydwie rozgrywki oceniam bardzo pozytywnie.
„Sami w Podróży”
Pierwszym prototypem, który miałem możliwość przetestować była gra „Sami w Podróży” – polega ona na podróżowaniu po całym świecie. Poza obecnym elementem rywalizacji rozwija również umiejętności matematyczne, ponieważ podczas przemieszczania się z kontynentu na kontynent pokonuje się również kolejne strefy czasowe – należy więc obliczyć różnicę czasu między państwami, aby wiedzieć, ile dokładnie zapłacić za wybrany środek transportu. Jednak najważniejszym aspektem gry jest ten edukacyjny, z którego czerpią nie tylko graczki i gracze, lecz również sama twórczyni:
– Nie miałam pojęcia o istnieniu pewnych państw, przez co tworząc tę grę sama mogłam nauczyć się nowych rzeczy – mówi Ola „Sami”, twórczyni gry „Sami w Podróży”.
Zatraciłem się w testowaniu wyżej opisywanego prototypu. Zachęcam więc do śledzenia informacji dotyczących tej eksploracyjnej planszówki na profilu „Sami w Podróży” w mediach społecznościowych i wsparcia Samanty w tworzeniu tego niezwykłego projektu.

„Bananowy Magnat”
Plantacje bananów są jednymi z najbardziej dochodowych na naszej planecie. A gdyby tak zostać bananowym magnatem na jeden dzień? To właśnie ten tytuł był drugim przeze mnie przetestowanym. Gra może nauczyć przede wszystkim prowadzenia własnego biznesu, a także, przykładowo, rozwinąć żyłkę do handlu. Najbardziej podobała mi się grafika, która nadaje jej humorystycznego aspektu. Rozgrywka była bardzo szybka, ale z pewnością warto śledzić kampanię promocyjną tej gry, a jeśli nadarzy się okazja do testów – nie zastanawiać się za długo.
– Jest to gra łatwa w rozstawieniu oraz lekka do zabawy, jej dużym plusem jest to, że po prostu siadasz i możesz się oddać dobrej zabawie – mówi Jarek „Banan”, twórca gry „Bananowy Magnat”.
Ta pozycja szczególnie przypadnie do gustu osobom, które „mają głowę” do interesów lub chcą rozwijać zdolność logicznego myślenia. W tym przypadku również zachęcam do śledzenia kampanii promocyjnej i do zakupu finalnej wersji.
„Blood on the Clocktower”
Poza planszówkami ważną częścią konwentu były gry narracyjne. Podczas obydwu dni, oprócz typowych rozgrywek RPG, były prowadzone również te w „Blood on the Clocktower”. Jest to gra na zasadach podobnych do „Mafii”, w której uczestnikom przypada konkretna, wcześniej wylosowana rola z zadaniami. Głównym celem jest wyeliminowanie przez mieszczan „minionów”, czyli złych postaci, lub odwrotnie – mieszczan przez mininów.
Rozgrywka
Nie mogłem przejść obok niej obojętnie i sam postanowiłem podjąć się gry. Było to niezwykle emocjonujące – przypadła mi rola szpiega. Mimo że na początku pozostali gracze i graczki chcieli mnie wyeliminować, to udało mi się przetrwać w grze do samego końca. Obserwując osoby, które oprócz mnie brały udział widziałem, że każdy oddał się zarówno samej grze, jaki i odpowiedniemu odgrywaniu swojej roli (trudno było zgadnąć kto jest kim). Z rozgrywki, która planowo miała trwać godzinę, zrobiła się ponad dwugodzinna zabawa. Polecam tę grę z całego serca wszystkim tym, którzy nie boją się kłamać i nie stronią od podejmowania ryzyka. Wciągająca fabuła, nieprzewidywalne zwroty akcji oraz brak konkretnego scenariusza to tylko kilka z zalet „Blood on the Clocktower”.
Gwiezdne Wojny
„Gwiezdne Wojny” to jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii filmowych na świecie, a na terenie imprezy można było obejrzeć wystawę poświęconą właśnie tej tematyce. Oryginalne hełmy, maskotki uszyte na wzór znanych postaci oraz możliwość zapozowania z żołnierzem imperium – to jedne z wielu elementów możliwych do zobaczenia w tym segmencie. Nie była to natomiast jedyna atrakcja nawiązująca do „Gwiezdnych Wojen”. Każdy z uczestników konwentu mógł spróbować swoich sił w imperialnej grze karcianej „Sabacc” – ma ona podobne zasady do popularnej gry karcianej „Oczko”. Mimo że pierwsza tura była trudna, to udało mi się wygrać. Obrotowy stół, stworzony specjalnie na potrzeby tej gry sprawił, że uczestniczki i uczestnicy mogli poczuć się jak filmowy Han Solo grający o Sokoła Millenium.

Opinie uczestników
Liczba uczestników przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów – przyjechali do Poznania z całej Polski, aby móc robić to, co kochają najbardziej, czyli grać w gry planszowe. Dla niektórych taka impreza wcale nie była zaskoczeniem:
– Poznań to naturalne miejsce dla takiego eventu. Mamy twórców, którzy mogą pokazać grę od najlepszej strony, bo wiedzą, gdzie leży jej potencjał – mówi Kacper, jeden z uczestników konwentu.
Inni gracze już teraz chcą, aby w kolejnych latach impreza ta była kontynuowana i by nie ograniczała się tylko do jednego miejsca:
– Chciałbym, aby tego typu eventy powstawały w tej części Polski, bo głównie powstają na Południu – mówi Mateusz, jeden z uczestników z Wrocławia.
Warto zaznaczyć, że Grajkon nie mógłby się odbyć bez wolontariuszy, dla których to nie tylko okazja do zdobycia cennego doświadczenia, ale także możliwość spędzenia czasu w miłej atmosferze:
– Lubię wolontariat na imprezach, atmosfera jest spoko – mówi Marianna, jedna z wolontariuszek tegorocznej edycji.
Jak widać, każdy, kto uczestniczył w tej imprezie, dobrze się bawił. Ja również mogę z czystym sumieniem polecić całe wydarzenie – szczególnie osobom, które nigdy nie miały styczności z grami planszowymi, a chcą zacząć z nimi przygodę.
Podsumowanie
Osobiście jestem zaskoczony tym konwentem. Nie sądziłem, że jednego dnia spędzę na nim ponad dziesięć godzin, zapominając o upływającym czasie oraz że rozgrywki planszowe mogą zaowocować nowymi znajomościami. Mam nadzieję na drugą edycję tego niezwykłego wydarzenia w przyszłym roku. Gdy za organizację bierze się Stowarzyszenie Klubu Fantastyki „Druga Era” można się spodziewać imprezy na najwyższym poziomie. Polecam każdemu fanowi i fance gier planszowych oraz Pyrkonu i Hikari. To były niezwykłe dwa dni.
Krzysztof Kubiak
