„ZŁO BOBREM ZWYCIĘŻAJ”– „HOPNIĘCI” [RECENZJA]

Fot. Krzysztof Kubiak

Bobry na dobre zadomowiły się w kinematografii. Po takich filmach jak „Zombiebobry” czy „Setki Bobrów” przyszedł czas, aby bobry dostały swój film animowany. Najnowsza produkcja Disneya i Pixara to nie tylko opowieść o bobrach, ale też o tym, jak ważne jest życie w harmonii ze zwierzętami i z naturą. 

Czy można wpłynąć na decyzje o niszczeniu środowiska? Co by było, gdyby człowiek na jeden dzień został takim zwierzęciem, jakim tylko by chciał? Zapraszam do przeczytania recenzji najnowszego filmu Disneya i Pixara pt. „Hopnięci”. 

Miłość do zwierząt

Główną bohaterkę, Malwinę, poznajemy, kiedy jest jeszcze dzieckiem. Miłość do zwierząt i środowiska dało się u niej zauważyć już od dziecka. Zwierzątka w klatkach w szkołach czy przedszkolach to nic nadzwyczajnego, jednak dzięki posiadanej już od najmłodszych lat empatii Malwina wie, że zwierzęta w klatkach wcale nie są szczęśliwe i próbuje je z tych klatek ocalić. Po tym incydencie, największe wsparcie okazała jej babcia, która zaprowadziła ją nad bobrowe jeziorko, gdzie – obserwując bobry – opanowała swoją złość i zrozumiała, że to jest jej miejsce na świecie, a kontaktu z przyrodą nie zamieniłaby na nic innego. 

Aktywistka

Malwina czuła się przywiązana do domu swojej babci, dlatego postanowiła zostać w rodzinnym mieście i tam kontynuować swoją naukę na studiach wyższych. Opiekowała się schorowaną babcią, a kiedy dowiedziała się, że jeziorko zostanie usunięte na rzecz budowy nowej obwodnicy, postanowiła o nie zawalczyć i sprawić, aby zwierzęta ponownie się tam pojawiły. Burmistrz Dziarski nie przyjmuje do wiadomości argumentów Malwiny i daje proste rozwiązanie – jeśli sprowadzi bobry w ciągu 48 godzin, to zaprzestanie tej budowy, a jeśli jej się nie uda, budowa będzie kontynuowana. Malwina przyjmuje wyzwanie.

Bobry

Kiedy Malwina uświadamia sobie, że nie uda jej się znaleźć żadnego bobra, pojawia się jeden, który wsiada do podejrzanego vana. Podążając za nim, Malwina trafia na swój uniwersytet i dostrzega, że grupa naukowców odkryła, jak za pomocą robotów można się porozumieć ze zwierzętami. Malwina, nie tracąc czasu, sprawia, że jej mózg zostaje umiejscowiony w robocie bobra i wyrusza do puszczy. Udaje jej się odnaleźć bobry oraz inne zwierzęta żyjące tam, które doświadczają sytuacji mieszkaniowej bliskiej realiów mieszkańców bloku przy Alternatywy 4. Królem bobrów jest Karol, który mimo zatłoczenia dba o rozwój fizyczny swoich poddanych, organizując wspólną gimnastykę. Wydaje się, że jest to bardzo sielankowa atmosfera. 

Fot. Krzysztof Kubiak

Zabójcze dźwięki

Malwina postanawia od razu zrealizować swój pomysł. Jedyny problem polega na tym, że zwierzęta, nie wiedzieć czemu, są nastawione do zasiedlenia terenów nad jeziorem bardzo sceptycznie, jednakże wyruszają tam razem z Malwiną. Po dojściu nad jezioro zwierzęta zatykają sobie uszy, a Malwina, jako że jest człowiekiem w ciele robota, nie słyszy ultradźwięków. Wysokie dźwięki pochodzą ze słupa, który imituje drzewo – na nim znajdują się głośniki, które emitują zabójcze hałasy. Po tym, jak Malwina je usuwa, bobry i spółka zasiedlają jezioro na nowo. 

Walka o teren

Burmistrz Dziarski szybko odkrywa, że zwierzęta powróciły na plac budowy i postanawia wypędzić je stamtąd za wszelką cenę. Zwierzęta wracają na poprzednie miejsce swojej egzystencji, a Malwina, po tym jak zostaje mianowana doradczynią króla, sugeruje mu, aby zwołał Wielką Radę (nie wiedząc, że tym pomysłem sprowadzi na Bobromyśl katastrofę) i tak też się dzieje. Przedstawiając burmistrza jako najgorszego z najgorszych ludzi, sprawia że władcy każdego z królestw postanawiają go unicestwić. Jednak wskutek nieprzewidzianych okoliczności, Malwina niechcący rozgniata motyla, który był Królową Owadów, i właśnie wtedy akcja przyspiesza. 

Droga przez śmiech

Malwina i Karol cudem uchodzą z życiem i postanawiają z pomocą ekipy z lasu uratować burmistrza przed przesądzonym losem. Mimo że on ich nie rozumie i nie widzi w ich oczach emocji, to za pomocą głosu w telefonie postanawiają uświadomić mu, że jeśli nie zaprzestanie budowy obwodnicy, źle to się skończy. Droga burmistrza na miejsce spotkania z wyborcami jest długa, tym bardziej, że ptaki już działają w kierunku jego unicestwienia i z pomocą potężnego rekina próbują go nastraszyć. Jak się skończy ta przejażdżka i co się podczas niej wydarzy? Tego nie zdradzę, ale mogę wam powiedzieć, że sekwencja rozbawiła mnie do łez i nie mogłem przestać się śmiać. Przekonajcie się sami, jak to wyszło. 

„Triumf” zwierząt

Zwierzęta szybko odkryły, kim tak naprawdę jest Malwina, a naukowcy z uniwersytetu wyruszają za nią, aby zaprzestała bycia bobrem. I kiedy ją znaleźli sprawili, że wróciła do ludzkiej postaci, a oni sami stali się niewolnikami zwierząt. W ten sposób opracowali dla nich technikę, dzięki której mogły znaleźć się w ciele ludzkim. W ten właśnie sposób syn Królowej Motyli przejął ciało burmistrza Dziarskiego i chciał unicestwić ludzi, aby zwierzęta zatriumfowały. Ostatecznie mu się to nie udało, jednak o tym, jak do tego doszło, powinniście przekonać się sami. 

Walka z żywiołem

Jedna z końcowych scen przedstawia walkę z ogniem, który opanował Bobromyśl i to się udaje. To właśnie ta klęska żywiołowa sprawiła, że burmistrz wycofał się z planów budowy obwodnicy i jedyne, o co poprosił robotników, to o to, aby posprzątali po sobie. Mimo że las nie przetrwał pożaru, dało to burmistrzowi do myślenia i zrozumiał, że to coś więcej niż grupa drzew posadzonych obok siebie – to też dom dla wielu zwierząt, a bobry i ich rola w ekosystemie są czymś nieocenionym. Pożar był przeze mnie odczytany nie tylko jako żywioł który unicestwia, ale też jako żywioł, po którym nastaje nowy, lepszy początek, a świat i jego mechanizmy są bardziej zrozumiałe dla człowieka i zwierzęcia. 

Boberek wśród bobrów

Mówiąc o polskiej wersji językowej, na początku należy zaznaczyć, że Alicja Bobruk, która użycza swojego głosu Malwinie, jest studentką czwartego roku Akademii Teatralnej w Warszawie i życzę jej, aby kolejne role były na równie wysokim poziomie jak talent, który tutaj zaprezentowała. W roli profesor Simony Bossak, która zapewne została nazwana na cześć Simony Kossak, można usłyszeć Kingę Preis, która naprawdę mnie zachwyciła i dostaje ode mnie dużego plusa. Najbardziej zawiodła mnie kreacja głosowa Józefa Pawłowskiego. Jest to aktor, którego bardzo cenię w rolach wrażliwych, w których poszukuje własnej tożsamości, a tutaj wrócił do postaci charakterystycznych, które są złe, żądne władzy i bardzo często szukają miłości na siłę. Nie sądziłem, że to powiem, ale to nie była dobra rola. Największym zaskoczeniem okazał się Jarosław Boberek, który dubbinguje Bobra w stanie Nirwany – jak widać, nazwisko zobowiązuje i dał radę, bo jest bobrem jakich mało. 

Podsumowanie

Poza jedną naprawdę nieudaną kreacją dubbingową, mogę powiedzieć, że Disney i Pixar nie zawiedli, bo oto dostaliśmy dziecięcy odpowiednik „Avatara” oraz kilka rozpoznawalnych nawiązań w warstwie dialogowej, w tym; „Zło bobrem zwyciężaj”, będące nawiązaniem do słów, które wywodzą się z Biblii, a które stały się mottem działalności i życia księdza Jerzego Popiełuszki – „Zło dobrem zwyciężaj”. Cytując Karola: „Wszyscy żyjemy na jednej kłodzie”. Tą kłodą jest nasza planeta i to od nas zależy, jak zadbamy o nią i o innych, którzy na niej mieszkają – w tym zwierząt. Na końcu pozwolę sobie po raz ostatni przytoczyć słowa Karola, niech to będzie wasze nowe motto: 

„Zło bobrem zwyciężaj”. 

Fot. Krzysztof Kubiak

Krzysztof Kubiak