DRACULA W ŁODZI

Fot. Krzysztof Kubiak

W maju 2024 roku na deskach Teatru Muzycznego w Łodzi premierę miał musical „Dracula” oparty na powieści Brama Stokera. Musical od razu zebrał dobre recenzje wśród widzów, a na ustach wielu osób pojawiało się pytanie: Czy zostanie nagrana płyta z piosenkami z tego musicalu? Mogę Wam zakomunikować, że nagrania do płyty ruszyły, a jej premiera zaplanowana jest na wrzesień 2026 roku. 

W związku z nagrywaniem płyty w zimowym secie, Teatr Muzyczny w Łodzi przygotował kilka atrakcji, dla wszystkich miłośników tego tytułu, w których poza samym musicalem miałem możliwość wziąć udział. Jakie to były atrakcje? Co sprawia, że Transylwania na łódzkiej scenie jest tak piękna i zapierająca dech w piersiach? Zapraszam do lektury!

Próba wznowieniowa

Próby wznowieniowe musicalu „Dracula”, odbywające się jako wydarzenie poprzedzające premierę płyty, cieszyły się dużym zainteresowaniem, a bilety na nie w bardzo szybkim tempie zostały sprzedane. Było to niesamowite doświadczenie, gdyż było mi dane zobaczyć aktorów bez charakteryzacji czy też kostiumów, a co najważniejsze wszyscy widzowie na próbie mogli obserwować przy pracy reżysera tego spektaklu – pana Jakuba Szydłowskiego. Podczas próby zdarzały się momenty, w których reżyser przerywał spektakl i dawał aktorom wskazówki, jak mają grać. Nie brakowało też zabawnych momentów, w których śmiech udzielił się nawet aktorom. Na próbie było mi dane zobaczyć między innymi: Janusza Krucińskiego jako Draculę, Oliwię Drożdżyk jako Lucy Westenrę, Marcina Franca i Joannę Gorzałę jako Jonathana Harkera oraz Minę Murray. W rolę profesora Van Helsinga na próbie, na której byłem, wcielił się Piotr Płuska. Mimo że aktorzy nie nosili kostiumów, próba wznowieniowa dostarczyła mi mnóstwa emocji i przygotowała mnie do piątkowego spektaklu, który był równie fenomenalny.

Dracula jak żywy

Na musicalu było mi dane zobaczyć drugiego aktora grającego Draculę, czyli Pawła Erdmana. Zrobił on na mnie największe wrażenie. Momentami bałem się go, ale jednocześnie chciałem słuchać dalej. Warto tutaj wspomnieć o dwóch piosenkach, które najbardziej zapadły mi w pamięć, a są to – „Transylwania to nie Anglia” oraz „Nowy Ład”, w której świta Draculi schodzi ze sceny i wykonuje swój straszny taniec wśród publiczności. Z kolei ostatni, przed odejściem Draculi w zaświaty, utwór pokazuje człowieka świadomego, że jego wielka miłość przepadła i musi on odejść, znikając w dymie. Mogę śmiało powiedzieć, jeżeli jesteście fanami pana Pawła Erdmana w Studiu Accantus, powinniście wybrać się do Łodzi i zobaczyć go w roli Draculi. Pan Erdman jest do niej stworzony, ale nie tylko on w tym spektaklu wypadł wybitnie. Pozostali aktorzy grali równie mistrzowsko.

Jonathan i Mina

Na początku należy zaznaczyć, że żadna rola nie została tutaj obsadzona przypadkowo. Marcin Franc jako Jonathan wypadł tak jak w innych swoich rolach, które grał i gra w teatrach muzycznych w całej Polsce, czyli genialnie. Sceny, w których leży bez ruchu, pokazują, jak bardzo utalentowanym jest aktorem, a strach przed wampirzą siłą w jego oczach widać bardzo wyraźnie. Joanna Gorzała, grająca Minę, wciela się w dwie postaci – Minę i Elisabetę (jest tak dlatego, że Dracula rozpoznał w Minie swoją zmarłą przed wiekami żonę). Patrząc na nią w tym spektaklu, byłem pod wrażeniem, bo oto miałem przed oczami aktorkę, potrafiącą być jednocześnie angielską panną z wyższej sfery oraz kochaną przez Draculę Elisabetą, będącą powodem jego bólu i cierpień. Najbardziej niezwykłą sceną, w której widzimy Jonathana i Minę, jest scena ich ślubu zgodnego z prawosławnym obrzędem. Miejcie wyczulone zmysły, ponieważ można poczuć zapach świeczek, które tworzą anturaż tej sceny. Pan Franc i pani Gorzała w tych rolach to idealny duet.

Zbuntowana panienka

Moim największym odkryciem tego spektaklu była Agnieszka Przekupień w roli Lucy Westenry. Lucy jest panną w młodym wieku, która ma w sobie cechy zbuntowanej nastolatki. Jednak najbardziej zaskoczył mnie moment, kiedy podczas swojego przyjęcia weselnego przełamuje konwencje i zamiast walca zaczyna tańczyć charlestona. Patrząc na nią, odniosłem wrażenie, jakby Ginger Rogers odżyła w jej ciele, bije od niej niesamowita lekkość i swoboda. A sceny, w których jest już pod władzą Draculi sprawiają, że można jej się przestraszyć. Mimo to można wyczuć także romantyczną nutkę, gdy wykonuje z Draculą utwór „Wieczność Cię wyzwoli”, będący swoistym łącznikiem między życiem Lucy na ziemi a jej życiem u boku Draculi w wieczności. Przemiana z panienki w dojrzałą wampirzycę wypadła mistrzowsko i warto obejrzeć w tej roli zarówno Agnieszkę Przekupień, jak i Oliwię Drożdżyk. 

Profesor i łowca

Nie byłoby Draculi, gdyby nie Van Helsing. W tej roli można zobaczyć pana Wojciecha Dmochowskiego albo pana Piotra Płuskę. Zarówno na próbie, jak i na spektaklu było mi dane widzieć pan Piotra Płuskę i muszę powiedzieć, że w tej postaci widzimy dosyć wyraźną metamorfozę. Z szanowanego profesora i wybitnego lekarza zmienia się w nieustraszonego pogromcę wampirów. Wyraz swoich emocji daje w śpiewanej potężnym głosem piosence „Wynaturzenie”, która wraz z widoczną na jego twarzy krwią staje się symbolem tej przemiany, obserwowanej przez widza podczas trwania całej fabuły. Jeżeli wybierzecie się na ten spektakl śledźcie jego postać uważnie, może i Wam uda się dojrzeć przemianę, jaką przechodzi oraz odpowiedzieć na pytanie, kim naprawdę jest Van Helsing? 

Role Drugoplanowe

Poza głównymi bohaterami na scenie możemy też oglądać takie postacie jak Renfield, który jest sługą Draculi. Damian Aleksander, w tej roli, wykonujący arię o pajączku to mistrzostwo świata. Z kolei trzy wampirzyce są nie tylko służącymi Draculi, ale opowiadają też swoją historię. Wcielające się w nie Justyna Cichomska, Martyna Henke oraz Natalia Kłodnicka zarówno swoim śmiechem, jak i uwodzeniem stają się swoistymi femme fatale, które próbują zwodzić różne postaci, jednak nie zawsze im się to udaje. W roli pogromców wampirów – Jeremiasz Gzyl, Wojciech Daniel i Artur Słomka spisali się równie mistrzowsko. Każdy jest inny, jeden jest lekarzem, drugi – typowym rewolwerowcem, a trzeci – świeżo upieczonym panem młodym. Mimo to w obliczu zagrożenia potrafią się zjednoczyć oraz zrobić wszystko, by pokonać Draculę. 

Role dziecięce 

I na samym końcu warto wspomnieć o rolach dziecięcych. One również wyszły mistrzowsko. Livia Ernest w roli zagubionej dziewczynki, śpiewająca o białej panience, uchwyciła mnie swoją lekkością słowa. A Gustaw Włastowski jako chłopiec okrętowy wypada nieziemsko. I to właśnie chłopiec okrętowy wykonuje utwór na samym końcu spektaklu, co jeszcze bardziej chwyta za serce. Jak widać nawet aktorzy dziecięcy zostali obsadzeni w sposób jak najbardziej przemyślany. A cały musical mimo swojej długości sprawia, że zanurzamy się w tej historii i nie chcemy aby się kończył.

Fot. Krzysztof Kubiak

Dracula Unplugged

Ostatnim przystankiem mojej transylwańskiej wędrówki w Łodzi było wydarzenie zatytułowane „Dracula Unplugged”. Było to wyjątkowe doświadczenie dla wszystkich fanów musicalu oraz tych, których interesują zakulisowe informacje czy wpadki. Podczas wydarzenia usłyszałem wiele ciekawostek. Jedna z nich dotyczyła stroju, który nosi Mina: 

– My z Anią, z którą jesteśmy na roli, mamy troszeczkę inaczej skrojone bluzki w drugim akcie, ponieważ ja mam szersze ramiona i po prostu ten krój, który wymyśliła pani kostiumograf, nie pasował do mnie, więc troszeczkę przerobiła, bym czuła się lepiej – powiedziała podczas wydarzenia odtwórczyni roli Miny, Joanna Gorzała.

Więc, jak widzimy, każdy strój jest szyty pod aktora, aby mógł się czuć komfortowo, chodząc w nim oraz grając swoją rolę. 

Inspiracja do roli 

Podczas wydarzenia mogliśmy się też poznać, w jaki sposób aktorzy przygotowywali się do zagrania swoich ról. I tak na przykład dowiedziałem się, że odtwórczynie jednej z głównych ról żeńskich dostały zalecenie od reżysera, aby obejrzeć serial „Anne with an E”, by wczuć się w bycie pełną werwy i wigoru nastolatką. Jednak jedna odpowiedź zdumiała wszystkich najbardziej:

– Zaskoczył mnie ciężar tła położony na człowieka i jak można pokazać, jak bardzo beznadziejnym bytem jest człowiek, i jakie to jest ciężkie i smutne – powiedział podczas spotkania Paweł Erdman, odtwórca roli Draculi. 

Jak widać, przydzielona aktorom rola może zaskakiwać od samego początku, a proces stawania się postacią może zaskoczyć każdego.

Podsumowanie

Podczas wydarzenia „Dracula Unplugged” była możliwość zadania pytania aktorom i ja z niej skorzystałem. W zamian za to, otrzymałem pakiet gadżetów sygnowanych logiem Draculi, tj. kubek, magnes oraz krówkę, a po wydarzeniu udało mi się zdobyć autograf od Agnieszki Przekupień. Były to trzy dni pełne strachu, zachwytu i pięknych wspomnień. Jeśli zachęciłem Was do obejrzenia „Draculi”, możecie śmiało kupić bilety na czerwcowy set tego spektaklu. Łódzka Transylwania na Was czeka.

Fot. Krzysztof Kubiak

Krzysztof Kubiak