„KORA – DO INNYCH NIEPODOBNA” – PO RAZ DRUGI O MIŁOŚCI

Fot. Aneta Klasa

Przy okazji pierwszego wydarzenia „Kora – do innych niepodobna” pisałam, że spełniłam swoje życiowe marzenie o organizacji eventu poświęconego mojej wielkiej – nie boję się użyć tego słowa – idolce, Korze. Wtedy jednak jeszcze nie wiedziałam, że było to jedynie preludium do tego, co mnie czeka.

Wydarzenie okazało się ogromnym sukcesem i spotkało się z niezwykłym entuzjazmem, a osoby zaangażowane w jego organizację (w tym artyści) zakochały się w procesie tworzenia tego niesamowitego show. No właśnie – show. To niewinne czytanie wierszy z I edycji przerodziło się w artystyczną ucztę, którą z pełnym przekonaniem możemy nazwać muzycznym spektaklem. O tym jednak za moment. Zapytałam współorganizatorkę i współprowadzącą, Dominikę Kołodziejczak, o jej wrażenia związane z Korą II:

– To już druga edycja, którą miałam przyjemność współorganizować. Przy pierwszej edycji zajmowałam się raczej logistyczno-technicznymi sprawami, a tym razem zostałam przypisana do roli współprowadzącej to piękne wydarzenie. Jestem niezwykle wdzięczna, że mogę tworzyć ten wieczór z tak cudownymi ludźmi. Stworzyliśmy sobie „korową” rodzinkę i bardzo dobrze nam się współpracuje. Z wielką przyjemnością patrzy się na ludzi, którzy wkładają tyle serducha w organizację wydarzenia, angażują się w życie uczelni, a przede wszystkim – pokazują swoje talenty, które często kryją się za stosem książek do przeczytania na zajęcia.

Fot. Aneta Klasa

Proces tworzenia – podróż po magię i wspomnienia

Wiele kwestii wymagało opieki i zaangażowania: wszelkie zgody, sprzęty, elementy scenografii i charakteryzacji, stworzenie scenariusza, przygotowanie poczęstunku, praca nad materiałami promocyjnymi i filmami puszczanymi podczas wydarzenia, a przede wszystkim próby, próby, próby… Wielotygodniowa współpraca osób dbających o te elementy i inne (nawet najdrobniejsze) szczegóły zaowocowała nie tylko niezwykłym przedstawieniem, ale przede wszystkim zjednoczeniem ludzi z różnych światów – studentów rozmaitych kierunków i trybów, pracowników UAM, grona dziekańskiego WFPiK, przyjaciół i rodzin występujących, osób z różnych miast oraz fanów Maanamu i Kory. Jedna z wokalistek, Paulina Zawiślak, mówi:

– II edycja Kory była świetnym wydarzeniem, cieszę się, że tym razem znalazłam się w gronie występujących, zamiast na widowni. Poziom organizacji i występów był jeszcze wyższy niż przy pierwszej edycji, wykonania wywoływały całe spektrum emocji: od szczęścia po wzruszenie. Mimo zmęczenia długimi przygotowaniami, nadal nie mam dosyć!

W ten sposób utworzyła się niezwykle zgrana grupa „korowych” przyjaciół, którzy być może nigdy by się nie poznali gdyby nie ten projekt – połączył on spektakularnie uzdolnionych ludzi, osoby o wielkich talentach recytatorskich, muzycznych, plastycznych, reżyserskich. Energia, którą za sobą niosą jest niesamowita – wystarczy chwila, a pojawiają się chęci do działania i uśmiech na twarzy. Ich kreatywność nie zna granic. Z projektu, który miał mówić o jednej artystce, utworzył się projekt opowiadający o wielu artystach – tych tworzących to wydarzenie. To nie była inicjatywa o Korze jaką wszyscy znaliśmy, a o naszej Korze, którą stworzyliśmy pracując razem. O współpracy, o ludziach, o pasji i przede wszystkim o miłości, bez której nie odnieślibyśmy takiego sukcesu. Dzięki temu wszystkiemu Kora już na zawsze pozostanie w naszych sercach. 

– Kora II była wielkim ukłonem w stronę twórczości tej znakomitej artystki, ale też pozwoliła zaprezentować miłość i wielką pasję artystyczną studentów. Wzięcie udziału w tym wydarzeniu było przemiłą przygodą w towarzystwie utalentowanych ludzi, ceniących sztukę i mających wiele do powiedzenia, pokazania, podzielenia się emocjami poprzez własne interpretacje utworów Kory, pięknych i poruszających w różny sposób. To jeden z tych momentów w życiu, które pokazują niezwykłą moc ludzi i radość ze spędzania czasu z nimi, poznawania ich i dostrzegania coraz głębszych pokładów piękna, jakimi dysponują – komentuje występująca, Angelika Stohnij.

Fot. Aneta Klasa

Kilka elementów wspólnych

Choć druga edycja różniła się od pierwszej to miały one wiele elementów wspólnych. Po pierwsze – organizatorki: Joanna Klasa i Dominika Kołodziejczak wraz z Kołem Naukowym Kultury Medialnej PRojektor i portalem Kto Pytał, przy nieocenionym wsparciu opiekunki koła prof. UAM dr hab. Agnieszki Kuli oraz przedstawicieli grona dziekańskiego: dziekana wydziału prof. UAM dr hab. Krzysztofa Skibskiego i prodziekany ds. studenckich dr Urszuli Kowalskiej-Nadolnej. Po drugie – miejsce: Sala Teatralna i Klub Profesorski Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM przy ulicy Fredry 10. Po trzecie – estetyka. Ponownie napłynęły fale czerwieni i czerni, czyli kolorów kojarzonych z Korą. Scenografię po raz kolejny stanowiły piękne zdjęcia artystki oprawione w czerwone róże zrobione własnoręcznie z bibuły, krzesło z rezerwacją dla (nie)obecnej Kory, statyw (również owinięty wspomnianymi kwiatami) czerwone wstążki i balony, a artyści prezentowali się w czerwono-czarnych stylizacjach. Wszystko wyglądało po prostu spektakularnie! Po czwarte – przerwa kawowa z przepysznymi smakołykami, przygotowanymi samodzielnie przez występujących i ich rodziny. Jeden z występujących, Konrad Gaca, zapytany o wrażenia odpowiedział: 

– Zacznę nietypowo, bo od cytatu z Małego Księcia: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Co ja przez to rozumiem w perspektywie tego wydarzenia? Że było widać w nas, artystach, taką siłę, jedność, której można nie dostrzec tylko oczami, trzeba użyć serca. Atmosfera bardzo mi się podobała, a drobne wpadki były bardzo naturalne i zabawne. Utwory były bardzo dobrze ułożone pod scenariusz przez Joannę. No i jedzenie! Jedzenie „mi się podobało”. Karpatka Angeliki 10/10, wezmę przepis.

Fot. Aneta Klasa

Jednak poszliśmy dalej

Ośmieleni sukcesem pierwszej edycji wydarzenia postanowiliśmy być jeszcze bardziej odważni w przygotowywanym przedstawieniu. Podstawową różnicą było to, że podczas pierwszej edycji były dwie części: artystyczna i dyskusyjna – tutaj postawiliśmy na całość artystyczną. Docierały do nas głosy domagające się większej ilości muzyki, więc postanowiliśmy spełnić te oczekiwania – program artystyczny składał się nie tylko z ciekawostek biograficznych dotyczących Kory i utworów recytowanych, ale również tańca, gry na instrumentach i śpiewu, a wszystko to opatrzone było grą aktorską. Nie zabrakło zarówno poruszających, podniosłych momentów, jak i tych zabawnych (kapusta w skrzyni, kula dyskotekowa na kiju od miotły, wybuchy konfetii). Rafał Nowakowski, występujący podczas wydarzenia oraz zaangażowany w przygotowania od strony technicznej, komentuje:

– Podczas drugiej edycji mogliśmy zobaczyć więcej różnorodności, wydarzenie nie tylko wyróżniało się na tle pierwszej odsłony, ale również sprawiło więcej radości i stworzyło piękne chwile. To główna zasługa organizatorek oraz ludzi występujących, którzy zostawili jeszcze więcej serca, mimo że po pierwszej edycji myślałem że to niemożliwe.

Atmosfera była niezwykle przyjazna i swobodna, co pozwalało w pełni skupić się na czerpaniu przyjemności z obcowania ze sztuką tych świetnych, młodych osób.

– Było to wydarzenie o wyjątkowym, niemal magicznym charakterze, wypełnione wspaniałą muzyką, znakomitymi recytacjami oraz obecnością wybitnych artystów i niezwykłej publiczności. Wyraźnie odczuwalna była obecność nieobecnej! To jedno z tych wydarzeń, które pozostaje w pamięci na bardzo długo. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być jego częścią – mówi jedna z występujących artystek, Marta Jopek.

– Cieszę się, że dzieją się wydarzenia takie jak to. „Kora – do innych niepodobna” zrzeszyła ludzi z różnych stron, kierunków, wydziałów. Wspólne dzieło, wspólny wyraz sztuki. Uwielbiam! Namalowaliśmy ten obraz – słowem, śpiewem, muzyką. Potrzebujemy więcej takich wydarzeń – dodaje kolejna występująca, Olga Gradecka.

Fot. Aneta Klasa

Słów kilka od świadków zajścia

– Niezwykli występujący, dużo pozytywnej energii, wspaniałe prowadzące – mówi Marcin Lampowski, jeden z gości wydarzenia. 

– Bardzo mi się podobało, to super wydarzenie zrzeszające ludzi pełnych pasji, fanów Kory, ale nie tylko. Wspaniale spędzony czas z ludźmi, ogrom wartościowych rozmów, śmiechu i pysznego jedzenia! – dodaje Daria Pyrzyńska, z portalu Kto Pytał. 

To wydarzenie miało tak niezwykły klimat, że wspólne głosy zachwytu wybrzmiewają wśród zapytanych o wrażenia:

– Jestem niesamowicie dumna, że miałam możliwość poznać tylu zdolnych, cudownych i pięknych ludzi – ta wrażliwość na sztukę i delikatność czyni ich pięknymi. Czuję wręcz zaszczyt, że mogłam wystąpić u boku tak zdolnych osób. Myślę, że to wydarzenie dało mi dużo – dodało pewnej wiary w samą siebie, miałam okazję też wyjść z własnej strefy komfortu – komentuje artystka, która dołączyła do projektu przy drugiej edycji, Marysia Gorynia.

– Druga edycja wydarzenia była niesamowita, pobiła swoją pierwszą wersję tysiąc razy. Magiczna atmosfera stworzona przez zgraną ekipę, mnóstwo wzruszeń, śmiechu i dyskusji. Cieszę się, że mogłam być częścią tego inspirującego przedsięwzięcia – dodaje Paulina Siewert, występująca podczas obu edycji. 

– Z ogromnym uznaniem obserwowałam zaangażowanie oraz profesjonalizm organizatorów. Jako inicjatywa przygotowana przez grupę młodych studentów, wydarzenie wyróżniało się ciekawą formą, wysokim poziomem merytorycznym oraz świetną atmosferą. Dziękuję za gościnność i stworzenie przestrzeni do wymiany myśli oraz inspiracji – mówi Aneta Klasa, fotografka zasiadająca na widowni podczas obydwu edycji.

Fot. Aneta Klasa

Zachwytu część dalsza

– Na wydarzeniu byłam po raz pierwszy i zachwyciło mnie. Tego właśnie brakowało na naszym uniwersytecie. Połączenie pasji, muzyki, recytacji, a do tego piękny wystrój i aranżacja. Żywa kultura w wyjątkowym wykonaniu studentów i studentek. Podczas spotkania przybliżyli nam oni legendę Kory. Wybrzmiała jej muzyka, biografia i osobowość, które, jak było widać i czuć, jawią się jako niezwykle inspirujące – mówi Julia Roksz z portalu Kto Pytał.

– Dużo podczas samego wieczoru (jak i wcześniej) mówiło się o ludziach – wielości charakterów, zjednoczeniu, wzajemnym zrozumieniu i kipiącej ze wszystkich miłości. Ale coś, co moim zdaniem warto podkreślić, to okazja do indywidualnej refleksji i zadumy. Bo gdy w sali zgasły światła, to świat wokół jakby się zatrzymał, a człowiek został sam na sam z tekstami Kory (często bardzo osobistymi) i własnymi myślami. Ten projekt od początku tworzyły cudowne dusze i długo jeszcze nie wyjdę z podziwu, jak wiele pracy wszyscy w niego włożyli – komentuje pomagająca w organizacji wydarzenia przedstawicielka portalu Kto Pytał, Julianna Lewinska.

Piękną refleksją podzielił się jeszcze jeden członek Kto Pytał:

– Z Korą i jej muzyką przez długie lata nie łączyła mnie żadna szczególna relacja. Gdzieś była obecna w tle dzieciństwa, ale nigdy nie zagłębiałem się w jej twórczość ani postać. Gdy ogłoszono pierwszą edycję projektu, patrzyłem na to raczej obojętnie, choć od początku było widać pasję i ogromne zaangażowanie organizatorek. Przy drugiej edycji pojawił się dylemat, czy brać na siebie kolejne wyzwanie, ale energia zespołu szybko mnie przekonała. I była to świetna decyzja. Już sam okres przygotowań był pełen entuzjazmu, swobody i dobrej atmosfery. Nikt nikogo nie kontrolował ani nie rozliczał – czułem się raczej jak część zdrowo zakręconej rodziny. Próby były pełne zabawy, otwartości i dobrego kontaktu między uczestnikami. Dzień wydarzenia tylko to potwierdził – od pierwszych minut po północy, gdy padło hasło: „to już dziś!”, po sam finał. Wydarzenie okazało się niezwykle spójną i różnorodną przestrzenią artystyczną: muzyka, głos, ruch, film, biografia Kory, a nawet domowy jabłecznik. Najważniejsze jednak było wsparcie, zrozumienie i wolność twórcza, jakiej doświadczyłem – coś absolutnie wyjątkowego w świecie muzyki. Czułem się świetnie na scenie i poza nią. Jeśli pojawi się kolejna okazja, z radością wezmę udział w następnych projektach. A fakt, że dzięki temu wszystkiemu odkryłem Korę i Manaam, jest pięknym dopełnieniem tej historii – relacjonuje pianista występujący na wydarzeniu, Mikosław Matuszyk.

Fot. Aneta Klasa

Zbliżając się do końca

– Widziałam przygotowania, próby, rodzące się nowe interpretacje, włożone w projekt serca i ogrom zaangażowania, a także efekt końcowy – fenomenalne występy utalentowanych, skromnych, wyjątkowych ludzi. Organizatorka, Joanna Klasa, po raz kolejny połączyła młodych artystów, służyła dobrym słowem i wsparciem oraz zadbała o każdy szczegół. Współorganizatorka, Dominika Kołodziejczak, dała z siebie 100%, a w duecie z Asią sprawdziły się świetnie jako prowadzące wydarzenie, nadając mu atmosferę ciepła, rodzinności i radości. W moim sercu ma ono szczególne miejsce, jestem wdzięczna za możliwość bycia częścią całego przedsięwzięcia. Stworzyliśmy swoją małą „korową” rodzinę, w której każdy z nas jest ważny. Za wszystko, co przeżyłam z Wami, dziękuję – dodaje występująca oraz scenografka i charakteryzatorka, Wiktoria Piskorska.

– Podczas wieczoru miałam ogromną przyjemność wystąpić w dragowej interpretacji inspirowanej wizerunkiem Kory. Dodatkowo prezentowałam rapowaną wersję „To tylko tango”. To było dla mnie coś więcej niż występ, raczej osobisty hołd złożony artystce, która od lat daje ludziom odwagę do bycia sobą. Energia publiczności była niesamowita, a reakcje ludzi pokazały, że twórczość Kory wciąż żyje i prowokuje do nowych form wyrazu. Czułam, że tego wieczoru naprawdę spotkały się pokolenia, style i wrażliwości. Dokładnie tak, jak ona sama zapewne by sobie tego życzyła – dodaje Oliwia Szatkowska, która dołączyła do występujących przy drugiej edycji.

– Udział w wydarzeniu był dla mnie wyjątkowym i bardzo poruszającym przeżyciem. Recytowane teksty Kory, które połączone były ze śpiewem, stworzyły emocjonalną całość, a czarno-czerwona scenografia doskonale podkreślała charakter i klimat jej twórczości. Ogromne znaczenie miała też obecność naszych rodzin i przyjaciół. Dzięki nim atmosfera była bardzo ciepła i wspierająca, a możliwość pokazania im naszej twórczości stała się wzruszającym doświadczeniem. Projekt był więc nie tylko hołdem dla wyjątkowej artystki, ale także piękną okazją do zaprezentowania talentów muzycznych i aktorskich, do spotkania ludzi o podobnej wrażliwości i do wspólnego przeżywania sztuki. To wydarzenie, które pokazało, jak wielką siłę ma pasja i odwaga do bycia sobą na scenie – dodaje Julia Wawrzyniak, jedna z wokalistek.

Fot. Aneta Klasa

I na koniec

– Wydarzenie „Kora – do innych niepodobna” powróciło do nas w kolejnej odsłonie i choć wciąż przyświecała nam ta sama idea, nie zabrakło świeżości, nowych interpretacji, następnych powodów do wzruszeń. Zdaje się, że obecność „nieobecnej” – ta iście derridiańska formuła – doskonale oddaje atmosferę, która wytworzyła się wraz z pierwszą nutą, pierwszym dźwiękiem granych i śpiewanych przez naszych artystów fundamentalnych, nieśmiertelnych wręcz, utworów Maanamu. Panie Prowadzące – i zarazem Organizatorki – odegrały rolę przewodniczek, prowadzących publiczność przez świat – ten zewnętrzny, biograficzny i ten wewnętrzny, liryczny – Olgi Jackowskiej, a może „po prostu Kory”? W ten sposób cały event został ujęty w ramę intrygującej opowieści, podczas której doszło do spotkania słowa i muzyki. Opowieści zatem przedstawiającej – parafrazując tytuł autobiografii artystki – „podwójną linię życia”. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam wziąć udział w projekcie, który – co tu dużo mówić – zajrzał nam wszystkim w duszę. To zaszczyt i przyjemność pracować z prawdziwymi pasjonatami, entuzjastami znaczącego wycinka polskiej kultury. Nie kryję łez wzruszenia i dumy. Całemu Zespołowi Organizacyjnemu raz jeszcze serdecznie gratuluję – mówi biorąca udział w obu edycjach, doktorantka w Szkole Nauk o Języku i Literaturze UAM, Martyna Olejniczak.

Preludium. Tego słowa użyłam we wstępie w odniesieniu do pierwszej edycji wydarzenia. Myślę, że idealnie oddaje ono stan rzeczy, ponieważ nawet nie śniłam, że ten projekt rozrośnie się do takiej rangi i osiągnie tak wysoki poziom artystyczny. Spełniłam marzenia, o których nie miałam odwagi myśleć, ale ludzie pracujący przy „Korze – do innych niepodobnej” swoją energią, pasją, zaangażowaniem, emocjami, uśmiechem i sercami włożonymi w to przedsięwzięcie pokazali mi, że marzenia są częścią codzienności, która dostępna jest na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko przełamie się własne bariery, wyjdzie ze strefy komfortu i zaprosi do wspólnej podróży wspaniałych, zdolnych i „po ludzku dobrych ludzi”. Ten projekt zostanie w moim sercu na zawsze, a osoby go tworzące pozostaną szaloną „korową” rodziną. Cytując Korę: „Kocham, kocham, kocham”.

KORA FOREVER i Słońca bez końca

Joanna Klasa

Fot. Daria Pyrzyńska

Po więcej materiałów zapraszamy na stronę: https://www.facebook.com/profile.php?id=61582407082444

2 thoughts on “„KORA – DO INNYCH NIEPODOBNA” – PO RAZ DRUGI O MIŁOŚCI

  1. Wiktoria

    „Kocham, kocham, kocham”, to ja to wydarzenie, ten tekst, te emocje i autorkę – Asia jesteś niesamowita! Dziękujemy ❤️

  2. Marta

    Świetny artykuł! 🫶🏻