KUBUŚ TO MIŚ

Fot. Krzysztof Kubiak

Co roku 18 stycznia jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Kubusia Puchatka. Data nieprzypadkowa, ponieważ 18 stycznia 1882 roku urodził się autor książki, którą poznają kolejne pokolenia młodych czytelników. „Kubuś Puchatek” i „Chatka Puchatka” autorstwa Alexandra Alana Milne’a, a później także filmy i seriale ze studia Walta Disneya do dzisiaj cieszą się popularnością i ponadczasowym przekazem. 

Jaka była historia powstania światowego bestsellera? Co sprawia, że filmy i seriale z tej serii zachwycają nawet po latach? A przede wszystkim gdzie mieszkają bohaterowie – w Stuwiekowym czy Stumilowym Lesie? Mam nadzieję, że czytając mój tekst przypomnicie sobie pierwsze spotkanie z misiem o małym rozumku. 

Początki 

Pewnie niewielu o tym wie, ale autor książki o Kubusiu dedykował swojemu synowi. Christopher Robin na czwarte urodziny otrzymał od ojca niezwykły prezent, jakim był pluszowy miś. W zabawy małego Christophera z misiem włączali się rodzice, których wyobraźnia nie znała granic. Był to dopiero początek – już wkrótce obdarowali go innymi pluszowymi zabawkami, między innymi prosiaczkiem, tygryskiem, królikiem, osiołkiem, kangurzycą z kangurzątkiem i sową:

– „Życie zabawkom dał Christopher, a z czasem do zabaw chłopca włączyła się matka. Dzięki niej charaktery pluszaków się «rozwinęły»” – pisała w czasopiśmie „Filoteknos” doktorantka Szkoły Nauk o Języku i Literaturze Agata Chwirot 

I tak właśnie dziecięce zabawy w pobliskim lesie z grupą pluszaków stały się nie tylko pięknym wspomnieniem, ale też główną inspiracją do napisania utworu, jakim jest „Kubuś Puchatek”. Książkę tę od razu pokochały miliony czytelników na całym świecie, a prawdziwe zabawki można do dzisiaj podziwiać w nowojorskiej bibliotece

Dzieciństwo, którego nie było

Zapewne myślicie, że sława książek przyniosła również powodzenie rodzinie państwa Milne’ów? Niestety tak nie było. Po wydaniu przygód misia mały Christopher stał się rozpoznawalny, a rodzice wykorzystywali to, jak tylko mogli. Gdy dorósł, miał im za złe, że jego dziecięce zabawy ujrzał cały świat. Próbował o tym zapomnieć, najbliższe osoby jednak do końca jego życia zwracały się do niego w taki sam sposób, jak robili to bohaterowie książek, czyli Christopher. 

Polskie tłumaczenie

Polscy czytelnicy poznali magiczny świat Stumilowego Lasu za sprawą tłumaczenia Ireny Tuwim, który do dzisiaj nosi status kultowego:

– To właśnie siostrze Juliana Tuwima zawdzięczamy polskie imię tego najpopularniejszego z misiów. Nie zgodziła się na to, aby po polsku nazywał się on Fredzia Phi-Phi – mówił w polskim radiu Mateusz Matyszkowicz, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda Lux”.

Mimo faktu, że po wielu latach w nowym przekładzie autorstwa Michała Rusinka Kubuś Puchatek stał się Fredzią Phi-Phi, to właśnie tłumaczenie Ireny Tuwim jest tym najlepiej pamiętanym. W jej pracy pojawiły się takie zwroty jak „małe co nieco”, odnoszące się do drobnej przyjemności związanej z jedzeniem, czy „krewni i znajomi Królika”, co oznacza dużą grupę osób, zwykle o małych wpływach, ale powiązaną z kimś ważnym. Również w jej tłumaczeniu mogliśmy przeczytać, że bohaterowie mieszkają w Stumilowym Lesie, a postać dziecięca została nazwana Krzysiem. 

„Przygody Kubusia Puchatka”

Walt Disney w roku 1961 pod wpływem śmiechów, jakie dobiegały z sypialni jego córek podczas czytania „Kubusia Puchatka”, kupił prawa autorskie i przystąpił do adaptowania opowieści na trzy filmy krótkometrażowe. W krótkim odstępie czasowym pojawiły się: „Kubuś Puchatek i miododajne drzewo”, „Wiatrodzień Kubusia Puchatka” oraz „Kubuś Puchatek i rozbrykany Tygrys”. Warto dodać, że „Wiatrodzień Kubusia Puchatka” zdobył Oscara za najlepszy film krótkometrażowy, co pokazało ponadczasowy przekaz utworu. W roku 1977 wszystkie trzy produkcje zostały zebrane w jeden film pełnometrażowy zatytułowany „Przygody Kubusia Puchatka”. Na potrzeby tej realizacji twórcy nagrali scenę jednego z najsłynniejszych pożegnań w literaturze dziecięcej, które chwyta za serce i jest odczytywane jako symboliczny koniec dzieciństwa – oto Krzyś przed pójściem do szkoły żegna się ze swoim ukochanym przyjacielem Puchatkiem. Scena ta doprowadza do łez, ale zostaje z widzem na zawsze. 

Filmy słodkie jak miód

Na fali popularności „Przygód Kubusia Puchatka” powstawały kolejne produkcje filmowe. Mowa chociażby o tytułach: „Prosiaczek i Przyjaciele”, gdzie piosenki w polskiej wersji zaśpiewała Anna Jurksztowicz (osobiście mogę dodać, że jest to jedna z moich ulubionych ekranizacji o Kubusiu Puchatku); „Kubuś i Hefalumpy”, w którym poznaliśmy małego Hefalumpa o imieniu Lumpek, czy „Kubuś i Przyjaciele”, promowany piosenką śpiewaną przez Edytę Bartosiewicz. Warto wspomnieć o mistrzowskim dubbingu postaci Kubusia Puchatka, którego kwestie na przestrzeni lat odtwarzało dwóch wielkich, nieżyjących już aktorów – Jan Kociniak (do 2002 roku) oraz Maciej Kujawski (od 2002 do 2021 roku). Każdy z nich zagrał Kubusia najlepiej, jak umiał i do dzisiaj, słuchając tych głosów można powrócić do beztroskich czasów dzieciństwa. Miłe jest to, że wiele osób, które wychowało się na tych produkcjach, po wielu latach pokazuje je swoim dzieciom, dając świadectwo wartości uczuciowej darzonej wobec Stuwiekowego Lasu. 

Fot. Krzysztof Kubiak

„Już pora wstać, wyruszyć z domu…”

W czasach, gdy weekendowej wieczorynce przyświecało pasmo „Walt Disney Przedstawia”, wszystkie dzieci czekały na ten moment, kiedy będą mogły obejrzeć te niezwykłe seriale. Wśród nich można było zobaczyć również „Nowe przygody Kubusia Puchatka”, którego czołówka od razu wpada w ucho. Warto również dodać, że animacja ta zajęła czwarte miejsce w rankingu wieczorynek wszech czasów, który zorganizowała Telewizja Polska we współpracy z „Gazetą Wyborczą”. Innymi serialem, jaki można było poznać w ramach wieczorynki, był „Moi Przyjaciele Tygrys i Kubuś”, bez którego z kolei ja nie wyobrażam sobie dzieciństwa spędzonego u babci. Jeżeli chcielibyście odbyć sentymentalną wycieczkę do czasów dzieciństwa, obydwa seriale można obejrzeć na platformie Disney+. Zapewne niejednej osobie przywrócą miłe wspomnienia!

Stuwiekowy czy Stumilowy Las

Jak mogliście zauważyć, w artykule użyłem dwóch nazw na określenie miejsca, w którym rozgrywa się akcja książek filmów i seriali o Kubusiu Puchatku. Jak to się stało, że nazwa została zmieniona? 

– „Pierwsze odcinki Kubusiów oparte były na tłumaczeniu polskim „Kubusia Puchatka” Ireny Tuwim. […] Później w testamencie prawa do tłumaczenia przekazała jakiejś Fundacji i oni nie zgodzili się na to, by wykorzystywać ten tekst” – mówiła w wywiadzie dla forum polski-dubbing.pl autorka dialogów do kilku produkcji z Kubusiem Krystyna Skibińska- Subocz.

I tak oto Stumilowy Las stał się Stuwiekowym Lasem, a tygrysek – Tygrysem, który zamiast brykać, fikał. Mimo że do pani Krystyny przychodziły listy od niezadowolonych widzów, którzy zarzucali jej, że nie zna oryginału, nie mogła z tym nic zrobić. Wbrew problemom z prawami autorskimi jeszcze w kilku miejscach można znaleźć nazwę Stumilowy Las, choćby w książkach edukacyjnych dla dzieci. Dlatego właśnie zarówno Stuwiekowy, jak i Stumilowy Las to poprawne określenia.

„Krzysiu, gdzie jesteś?”

Nikt nie przypuszczał, że postacie stworzone przez Milne’a staną się dziedzictwem kulturowym. W 2018 roku na ekrany kin zawitał film „Krzysiu gdzie jesteś?”. Wcielający się w tytułowego Krzysia Ewan McGregor dorósł zapomniał o swoim dzieciństwie i znalazł się na życiowym zakręcie. W pewnym momencie przychodzi do niego stary przyjaciel i pomaga mu odkryć na nowo jego wewnętrzne dziecko, dzięki czemu zaczyna rozumieć, że trzeba walczyć o to, co w życiu najważniejsze, czyli o rodzinę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy można ją stracić.

Zakończenie 

Nieważne, czy znacie Kubusia z utworów literackich, filmów, seriali czy gier, które powstały na podstawie filmów – wszystko zaczęło się od książek i do dzisiaj w różnego rodzaju sklepach można spotkać produkty codziennego użytku z grupą bohaterów ze Stuwiekowego Lasu. Nie zapominajmy o Kubusiu nawet wtedy, gdy będziemy mieli 100 lat! Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć słowa Krzysia wypowiedziane do Kubusia, które chciałbym, byście pamiętali wtedy, kiedy zwątpicie w siebie: 

„Jesteś odważniejszy niż myślisz. Silniejszy niż Ci się wydaje i mądrzejszy niż zakładasz”.

Fot. Krzysztof Kubiak

Krzysztof Kubiak