LECH POLECIAŁ DO ABU ZABI. CO DZIAŁO SIĘ W KLUBIE DO TEJ PORY?
Do rundy wiosennej jeszcze niecałe trzy tygodnie, ale to nie znaczy, że w Lechu Poznań nic się nie dzieje. Przeciwnie, Lechici właśnie wyjechali na zgrupowanie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie będą szlifować formę przed wznowieniem rozgrywek. Ponadto doszło do paru zmian w kadrze.
Lechici powoli budzą się ze snu zimowego i są w trakcie przygotowań do rundy wiosennej. We wtorek skończyli swoje urlopy, przeszli badania krwi oraz odbyli pierwszy trening, który miał na celu przyzwyczajenie ich do wysiłku po długiej przerwie. Kolejne trzy dni minęły na testach wydolnościowo-wytrzymałościowych. Dzięki temu sztab mógł dobrać piłkarzom odpowiednie, nienarażające na urazy obciążenia. Z kolei wczoraj przeprowadzono jeszcze jedną jednostkę treningową.
Podróż na Półwysep Arabski
Tak doszliśmy do dnia dzisiejszego. Lech wyruszył do Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie przez najbliższe dwa tygodnie będzie szlifować formę. To powrót do tego kraju po trzech latach. Ostatnim razem, gdy Kolejorz przebywał na zgrupowaniu w ZEA, a konkretnie w Dubaju, zespół trenował Mariusz Rumak.
Treningi we wspomnianym bliskowschodnim kraju to główna część przygotowań do nadchodzącej rundy. Niebiesko-Biali rozegrają też trzy sparingi. Pierwszy zaplanowano na 17 stycznia, kiedy rywalem podopiecznych trenera Nielsa Frederiksena będzie MŠK Žilina. Polscy kibice mogą kojarzyć ten słowacki klub z jego zeszłorocznego meczu w eliminacjach do Ligi Konferencji z Rakowem Częstochowa.
Następne dwa spotkania czekają Poznaniaków 24 stycznia. Zostaną oni podzieleni na dwie grupy. Jedna zagra z armeńskim FC Noah, które stosunkowo niedawno pokonało Legię Warszawa w Lidze Konferencji, drugi zaś z Dinamem Samarkanda – czwartą drużyną w minionym sezonie ligi uzbeckiej (gra się tam systemem wiosna–jesień).
Zmiany kadrowe – odejścia
Na ten moment doszło do dwóch realnych ruchów. Z klubu na wypożyczenie do GKS-u Tychy odszedł Bartłomiej Barański. Młody ofensywny pomocnik odgrywał marginalną rolę w zespole trenera Frederiksena. W poszukiwaniu występów zszedł na poziom I Ligi, w której wcześniej wyróżniał się w barwach Ruchu Chorzów.
Wiadomo też już, że po sezonie z Poznaniem pożegna się Sindre Tjelmeland – asystent Frederiksena. Norweg był kuszony przez Molde FK stanowiskiem pierwszego trenera i postanowił, że chce skorzystać z tej szansy. Lech wynegocjował jednak korzystne warunki, bo Tjelmeland rozpocznie pracę w Norwegii dopiero, gdy poznański klub skończy granie w rozgrywkach Ekstraklasy.
– Od momentu przyjścia do naszego klubu Sindre wykonuje w sztabie szkoleniowym dobrą pracę i nikogo nie dziwi, że zostało to dostrzeżone zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii. Zainteresowanie jego osobą wzrosło szczególnie w drugiej połowie trwającego roku, kiedy to zaczęły zgłaszać się do nas kluby, pytając o możliwość zatrudnienia tego trenera. My pozostawaliśmy jednak zdeterminowani, by wypełnił on w Kolejorzu swoją dwuletnią umowę, w dalszym ciągu pomagając nam w realizacji postawionych przed drużyną na ten sezon celów – mówił jeszcze w grudniu dyrektor sportowy Lecha Poznań, Tomasz Rząsa, cytowany przez oficjalną stronę Lecha Poznań.
Pierwszy transfer przychodzący
Bardzo dużo mówiło się o pozyskaniu nowego bramkarza. W klubie uznano, że Bartosz Mrozek potrzebuje kogoś, z kim mógłby rywalizować. Kandydatów, o których pojawiało się najwięcej informacji, było dwóch – Irfan Can Egribayat z Fenerbahce oraz Plamen Andreev z Feyenoordu Rotterdam. Realniejszą opcją wydawało się sprowadzenie tego drugiego zawodnika i – zgodnie z przewidywaniami – doszło do takiego rozwiązania.
Andreev ostatni czas spędził na wypożyczeniu w Racingu Santander. W klubie z zaplecza La Ligi był tylko rezerwowym. Zagrał łącznie w pięciu meczach. Feyenoord zdecydował się na skrócenie czasowego transferu. Na tym skorzystał Kolejorz, który również wypożyczył Bułgara z drużyny z Rotterdamu. W Poznaniu pozostanie przez pół roku.
– Plamen Andreev trafia do nas na półroczne wypożyczenie z opcją wykupu z Feyenoordu Rotterdam. To młody, utalentowany bramkarz, który występuje w bułgarskiej reprezentacji młodzieżowej. Ma na koncie ponad 60 meczów w bułgarskiej ekstraklasie, z której trafił do Holandii, tam zadebiutował już w Feyenoordzie, a rundę jesienną spędził na wypożyczeniu w drugiej lidze hiszpańskiej w Racingu Santander. Liczymy na to, że wzmocni rywalizację na pozycji bramkarza. Nie brakuje mu atutów: potrafi pokazać refleks, skutecznie interweniować na linii bramkowej, wygrywać pojedynki z rywalami, ale też dobrze radzi sobie w powietrzu – opowiedział o nowym nabytku Rząsa na łamach strony Lecha.
Wypełniono lukę w sztabie
Przed pozyskaniem Andreeva klub ogłosił jeszcze inny transfer. Do jego sztabu trenerskiego dołączył Andy Parslow. Tym samym udało się uzupełnić lukę pozostawioną przez Markusa Uglebjerga. Anglik wcześniej pracował w Blackburn Rovers. W nim odpowiedzialny był za stałe fragmenty gry. Właśnie trenowanie tego aspektu będzie należeć do zadań 35-letniego szkoleniowca.
– Związaliśmy się z Anglikiem na pół roku z opcją przedłużenia o kolejne dwa lata. Ma spore doświadczenie z pracy w takich klubach jak Wimbledon, Swansea czy Sheffield Wednesday na poziomie angielskiej Championship. Parslow dołącza do naszego sztabu od pierwszego dnia zimowego okresu przygotowawczego. Pomoże w codziennej pracy szkoleniowej, w tym przy stałych fragmentach gry – powiedział w klubowych mediach dyrektor sportowy Kolejorza.
Mikołaj Dilc
