PRAWIE KINO I NOSFERATU [RELACJA]

Fot. Martyna Krawczyk

13 grudnia odbyła się kolejna odsłona wydarzenia Prawie Kino, która przyniosła ze sobą wiele pozytywnych doświadczeń. W tym roku do organizacji pokazu przyczyniła się nieco nasza redaktorka naczelna – Dominika Kołodziejczak.

Całość została zrealizowana z ramienia NZS (Niezależnego Zrzeszenia Studentów) i jak zwykle wszystko odbyło się na najwyższym poziomie. Można powiedzieć, że każde ich wydarzenie to dobra zabawa i edukacja w jednym. Prawie Kino jest tylko jedną z wielu inicjatyw stowarzyszenia, o których można by mówić jeszcze bardzo długo. Ten artykuł ma już jednak głównego bohatera, jakim jest postać wampira.

Wszystko zaczęło się od prelekcji

Skoro wspomniałam o edukacji, nie mogę pominąć ciekawej, dającej do myślenia prelekcji o postaci wampira w popkulturze. Dla wielu ludzi jest to gatunek utożsamiany nieco z seksualnym drapieżcą, beznadziejnym romantykiem albo, najprościej mówiąc, potworem samotnikiem. Jak wszyscy dobrze wiemy, świetnie sprawdzi się też jako bohater komedii albo animacji. Zawsze pił krew, ale interesowała go bardziej zawarta w niej esencja życiowa. Dodatkowo pożywianie się ułatwiono mu trochę później. Dlatego dostał kły.

Sensacyjna geneza Nosferatu

Oprócz ciekawostek na temat samego krwiopijcy dowiedziałam się czegoś jeszcze. Okazuje się, że geneza filmu „Nosferatu” (z 1922 roku) mogłaby funkcjonować jako oddzielny film. Proces sądowy o prawa autorskie, zniszczone taśmy, reżyser w poważnych tarapatach i fakt, że ten określony film nigdy nie miał prawa się ukazać to niezły scenariusz na sensacje. Ta konkretna odsłona Nosferatu przetrwała tylko dlatego, że jakaś odważna dusza zdecydowała się prawdopodobnie ukraść ze studia zachowane jeszcze z dala od płomieni kopie i zachować je dla miłośników kinematografii w jakimś zapomnianym miejscu, gdzie przetrwały po dziś dzień. Z resztą, jak to powiedział jeden z autorów prelekcji Antoni Cammarano, cała ta inicjatywa powstała właśnie z sympatii do kina i innych pokrewnych tematowi filmów grozy i powiązanych dziedzin.

– Przede wszystkim bardzo lubię filmy i kino. Mój zespół szczególnie interesuje się rzeczami związanymi z wampirami, z historią, różnymi religioznawczymi rzeczami. Natomiast ja głównie interesuję się filmami i dlatego postanowiłem, że imię takiego filmoznawstwa przeprowadzę tę prelekcję.

Krótko mówiąc, uczestnicy spotkali się z odpowiednimi osobami we właściwym miejscu. Dzięki ich trudnej pracy mogę teraz krótko zrecenzować ten film.

Jaki jest filmowy Nosferatu?

Powiedzmy, że archetypowy wampir w podeszłym wieku, którego jedyną aspiracją jest pożywianie się krwią młodej, niewinnej niewiasty. Jego postać wzbudza nie tyle strach, co lekką mieszankę konsternacji i rozbawienia. Jednak sama nie uważam tego za coś złego. Takie mogły być kiedyś wampiry w starym kinie – nie każdy wyglądał jak Robert Pattinson. Dawne kino grozy ukształtowało to, co znamy obecnie, i ma swój urok. Jak to sam powiedział Antoni:

– Moim zdaniem lepsze są te stare [filmy],ponieważ w tych nowych można popaść właśnie w taką stereotypizację, skrajność.

Nie należy jednak odrzucać tego, co mamy współcześnie. Jak kontynuuje prelegent:

– Natomiast mam też kilka swoich, nowych, lubianych. Tak jak mój segment w prezentacji o komedii (związanej z wampirami), bardzo lubię, kiedy wampir pojawia się jako element komediowy. Poza tym mamy bardzo dobre reprezentacje wampirów jako takich cool gości w popkulturze.

Ta wypowiedź dobrze podsumowuje dlaczego starsze filmy z uniwersum Nosferatu dobrze kojarzą się współcześnie. Wampir nie zawsze musi budzić grozę, by widzowie dobrze się bawili. Dodatkowo Nosferatu jest już postacią ponadczasową, a każda jego odsłona wnosi coś nowego do tego świata. Sam film był dla mnie interesujący jeszcze z jednego powodu. Omawiana przeze mnie interpretacja powstała na miarę swoich czasów jako film niemy. Była to zdecydowanie dobra odskocznia od głośnego, współczesnego kina. To był mój pierwszy taki seans w życiu, ale na pewno nie ostatni.

Podsumowując…

Recenzując film, nie można zapomnieć o opiniach innych oglądających. 

Ogólny odbiór filmu był bardzo pozytywny. Trafnie ujął to sam Antoni:

– Bardzo ładna się po prelekcji dyskusja zaczęła, więc myślę, że poszło dobrze.

Kto by pomyślał, że umarli są tak żywi w popkulturze? Ja na pewno. 🙂 To nie jest mój ostatni artykuł o tematyce grozy. Jest jeszcze wiele popkulturowych potworów do opisania.

Martyna Krawczyk