CZY MOŻNA ZNALEŹĆ MIŁOŚĆ W SIECI? PARĘ SŁÓW O APLIKACJACH RANDKOWYCH

Ludzie od zawsze szukali swojej drugiej połówki, jest to fakt stary jak świat, jednak w 2012 roku Tinder zrewolucjonizował sposób szukania partnera. Sprawdźmy, jak 14 lat od powstania tej aplikacji zmienił się sposób odnajdywania szczęścia w miłości.

Czy w czasach dominacji poznawania partnera poprzez media społecznościowe i aplikacje randkowe najzwyklejsze sposoby tworzenia nowych relacji nadal są aktualne? Czy Tinder nie jest już przeżytkiem? Zapraszam do lektury artykułu.

Historia Tindera

Powstał w sierpniu 2012 roku i początkowo działał tylko na uczelniach, a pierwszą z nich była Southern Methodist University. W listopadzie cztery lata później aplikacja pozwoliła użytkownikom na terenie USA, Wielkiej Brytanii i Kanady na wprowadzenie swojej deklarowanej tożsamości płciowej. W Europie Tinder zaczął działać w 2013 roku, natomiast w Polsce na przełomie 2013 i 2014 roku. 

Aplikacja spowodowała szok kulturowy na całym świecie, a jednym z głównych czynników, który miał na to wpływ był mechanizm swipe – czyli przesuwania w prawo i lewo, zależnie od tego, czy dana osoba jest dla nas atrakcyjna. Na samym początku swojego istnienia Tinder dostał łatkę aplikacji tylko do szukania krótkotrwałych relacji (więcej tutaj: https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/50-twarzy-tindera-niejednoznaczne-oblicze-najpopularniejszej-aplikacji-randkowej-na/w904589). Idąc za Vouge, można zauważyć, że zdecydowanie zmienił pozycję kobiet na rynku matrymonialnym, zwiększył on ich decyzyjność w znalezieniu potencjalnego partnera (więcej tutaj: https://www.vogue.pl/a/jak-tinder-zmienil-kulture-randkowania).

Aktualnie Tinder jest krytykowany za przesyt możliwości wyboru i wyłącznie powierzchowną ocenę drugiej osoby, co jest zdecydowanie niesprawiedliwe (więcej tutaj: https://www.instagram.com/p/DPqcM7hDca2/).

Motywacje do założenia konta na Tinderze

Cele użytkowników aplikacji są różne, dlatego postanowiliśmy zapytać kilka osób, z jakim planem zakładali swoje konto. Pierwszym z naszych rozmówców jest Jakub, który ma 23 lata i pracuje jako kierownik pociągu.

Konrad Gaca: Po co w ogóle zainstalowałeś aplikację randkową?

Jakub: Zainstalowałem ją, bo chciałem kogoś poznać, znaleźć dziewczynę i być może zbudować z kimś coś poważniejszego. W codziennym życiu nie zawsze łatwo mi było poznać nowe osoby, więc pomyślałem, że aplikacja może mi w tym pomóc. Liczyłem na normalne rozmowy i poznanie kogoś, z kim faktycznie mógłbym stworzyć relację.

Kolejną z naszych rozmówczyń jest Sylwia, lat 31.

KG: Po co w ogóle zainstalowałaś aplikację randkową?

Sylwia: Chciałam kogoś poznać i zapomnieć po rozstaniu.

Kolejnym mężczyzną, który udzielił nam odpowiedzi, jest Emil, mający 25 lat.

KG: Po co w ogóle zainstalowałeś aplikację randkową?

Emil: Po ponad roku od zakończenia związku trwającego od połowy szkoły średniej, stwierdziłem, że już się ogarnąłem z życiem na tyle, że jestem gotów wpuścić kogoś do mojego życia i szukałem partnerki na stałe.

Ostatnim z naszych respondentów jest Dawid, równolatek Sylwii.

KG: Po co w ogóle zainstalowałeś aplikację randkową?

Dawid: Generalnie to jakiś czas po rozstaniu z poprzednią dziewczyną poczułem, że jestem gotowy, żeby spróbować z kimś innym. Problem polegał na tym, że w moim kręgu znajomych nie było żadnej dziewczyny, którą byłbym zainteresowany. Jakoś tak ten Tinder sam się naturalnie nasunął jako dość popularna opcja randkowa.

Jak do motywacji użytkowników Tindera podchodzi nauka?

Z badań naukowych wynika, że najważniejszymi czynnikami dla użytkowników są odpowiednio:
1. miłość i relacje długodystansowe,
2. podbudowanie własnej wartości,
3. niezobowiązujący seks,
4. nuda.

Warto też przy tym zaznaczyć, że hierarchia zróżnicowana jest ze względu na wiek i płeć, co ma ogromne znaczenie w interpretacji badań wykonanych przez zespół naukowców z Eötvös Loránd University i Babes Bolyai University. Nasi respondenci spełniali głównie pierwszy wymieniony czynnik, czyli miłość i relacje długodystansowe (więcej tutaj: https://www.researchgate.net/publication/323701427_The_personality_motivational_and_need-based_background_of_problematic_Tinder_use).

Wady aplikacji randkowych okiem użytkowników

Jednymi z najczęściej wymienianych wad są paradoksalnie brak komunikatywności i totalny brak zaangażowania drugiej strony, pomimo wstępnego zainteresowania, jakim jest przesunięcie w prawo, gdyż jest to równoznaczne z zainteresowaniem na poziomie wizualnym. Jak pokazują rozmówcy, nie zawsze tak jest, że wybrana osoba okazuje się dla nas faktycznie atrakcyjna. Wybija się również druga strona medalu, którą są szybkie i nachalne propozycje zbliżenia typu FWB czy ONS.

Pierwszym z respondentów, który wspominał o tym, że osoba po drugiej stronie nie odwzajemniała jego zainteresowania, jest Emil.

KG: Co najbardziej zapadło Ci w pamięć jako minus lub rzecz, która Cię tam irytowała?

E: Czynnik ludzki – większość znajomości kończyła się po maksymalnie paru wymienionych wiadomościach, gdzie czułem wyraźnie, że tylko ja ciągnąłem rozmowę i czułem się, jakbym był po prostu kolejnym z dziesiątek chłopów, którym trzeba odpisać. Też jest to, że, przynajmniej początkowo, ciężko zagaić rozmowę, kiedy jedyne informacje jakie mam to parę zdjęć i otagowanych zainteresowań

Drugim z odpowiadających jest Jakub.

KG: Co najbardziej zapadło Ci w pamięć jako minus lub rzecz, która Cię tam irytowała?

J: Przede wszystkim brak cierpliwości i traktowanie drugiego człowieka jak produktu na półce, który można sobie wybrać. Mam wrażenie, że niektóre osoby oczekują natychmiastowego zainteresowania, szybkiego przejścia do spotkania i ciągłego podtrzymywania rozmowy. Jeśli nie zaproponujesz wyjścia wystarczająco szybko albo nie odpowiesz w odpowiednim momencie, kontakt potrafi się urwać i kończy się blokadą lub usunięciem pary. Do tego dochodzi sytuacja, w której część osób wydaje się zainteresowana tylko seksem, a nie faktycznym poznaniem drugiego człowieka. Trudno w takich warunkach znaleźć kogoś, kto ma podobne intencje.

Podobne wrażenia ma Dawid.

KG: Co najbardziej zapadło Ci w pamięć jako minus lub rzecz, która Cię tam irytowała?

D: Komunikacja z drugim człowiekiem. Jak już się złapało tę „parę”, często rozmowa była płaska i nie ukrywam, że sam postanawiałem przestać odpisywać. Jestem osobą dość ekspresyjną, zarówno na żywo, jak i w Internecie, więc jestem przyzwyczajony do rozmów typu mój monolog vs jedno/dwa zdania drugiej osoby. Jednak, jak wspominam, większość rozmów niestety to były odpowiedzi w stylu jednego albo dwóch słów. Jakoś odbierałem to jako brak chęci do rozmowy, kiedy na dywagacje o czymś ciekawszym druga osoba odpowiadała krótko, w stylu „Ano”.

Czy aplikacje tego typu nadają się do budowania relacji na dłuższą metę?

Jak już wiemy z poprzednich części artykułu, Tinder i inne tego typu aplikacje mają jedną wadę, a mianowicie jest to brak komunikatywności od drugiej osoby, co może męczyć na dłuższą metę. Zapytaliśmy naszych rozmówców, czy są aktywnymi użytkownikami.

Jasno i deklaratywnie wyraziła się Sylwia, gdyż odpowiedziała krótko, że już nie korzysta z aplikacji. Z usług aplikacji randkowych zrezygnował również Emil.

KG: Korzystasz jeszcze z aplikacji, czy ten etap masz już za sobą?

E: Niedawno sobie odpuściłem, po około trzech miesiącach prób. Chociaż może wrócę, gdy będę miał za sobą etap przeprowadzki i odległość do potencjalnej partnerki spadnie do maksymalnie kilkunastu kilometrów.

Nadal korzystającym z aplikacji okazał się Jakub, który jednak zachowuje do tego typu relacji coraz większy dystans.

KG: Korzystasz jeszcze z aplikacji, czy ten etap masz już za sobą?

J: Mam do tego coraz większy dystans. Jeśli korzystanie z aplikacji sprowadza się do pisania z ludźmi, którzy po chwili tracą zainteresowanie albo oczekują zupełnie czegoś innego niż ja, to trudno uznać to za satysfakcjonujące doświadczenie. Nie zrezygnowałem z poznawania kogoś, ale nie chcę też na siłę angażować się w coś, co od początku jest frustrujące.

Podejrzewam, że najszczęśliwszą osobą w tym gronie jest Dawid, który obecnie jest w związku, lecz w przeszłości również zdarzało mu się korzystać z Tindera.

KG: Korzystasz jeszcze z aplikacji, czy ten etap masz już za sobą?

D: Nie korzystam już, od 3 lat jestem w szczęśliwym związku. Na apkach nie poznałem nikogo, z kim udałoby się stworzyć coś więcej, choć raz było blisko. Swoją dziewczynę poznałem już poza Tinderem.

Główny cel aplikacji, czyli spotkanie na żywo?

Większości respondentów nie udało się spotkać swojego matcha z Tindera twarzą w twarz. Czy to jest wina naszych rozmówców, czy ten brak spotkań na żywo wynikał z innych przyczyn, od nich niezależnych?

Sylwia ma największe doświadczenie, jeśli chodzi o spotykanie się na żywo z osobami poznanymi na Tinderze.

KG: Jak u Ciebie wyglądało przejście z aplikacji do spotkania się na żywo?

S: Kończyło się najczęściej na pójściu do łóżka, ewentualnie rozmowie i na tym znajomość się kończyła.

Inne doświadczenie ma Emil, któremu nigdy nie udało się spotkać z matchem.

KG: Jak u Ciebie wyglądało przejście z aplikacji do spotkania się na żywo?

E: Tak realnie żadne spotkanie nie doszło do skutku. Najbliżej było po około czterech tygodniach pisania, wspólnego grania i dzwonienia do siebie, ale dziewczyna wycofała się na dwa dni przed spotkaniem, mówiąc, że przeprasza, ale jednak nie jest gotowa.

Szersze spojrzenie na ten temat ma Jakub, dla którego spotkanie jest czymś więcej niż tylko wspólnym wyjściem i chciałby znaleźć osobę, która rzeczywiście będzie do niego pasować.

KG: Jak u Ciebie wyglądało przejście z aplikacji do spotkania się na żywo?

J: Szczerze? Nie doszło jeszcze do żadnego spotkania. Były rozmowy i jakieś próby nawiązania kontaktu, ale żadna znajomość nie rozwinęła się na tyle, żebyśmy faktycznie spotkali się na żywo. Czasami miałem wrażenie, że trzeba błyskawicznie zaproponować spotkanie, bo inaczej druga osoba traci zainteresowanie. Z drugiej strony trudno zapraszać kogoś na spotkanie, kiedy ledwo zdążyło się wymienić kilka wiadomości. Chciałbym najpierw poczuć, że obie strony rzeczywiście chcą się poznać, zamiast działać pod presją czasu.

Optymistyczne podejście ma do tego tematu Dawid, dla którego najważniejsze jest flow rozmowy, a nie sam fakt jej odbywania.

KG: Jak u Ciebie wyglądało przejście z aplikacji do spotkania się na żywo?

D: Przede wszystkim ważne dla mnie było, żebym miał to poczucie „ej to jest osoba, z którą może się świetnie gadać na żywo”, nie zawsze się to udawało. Wychodzę z założenia, że ważne jest, aby zaproponować [miejsce – dopisek korekty, M.B.] spokojne i na bezpiecznym, neutralnym gruncie. Trzeba pamiętać, że osoba, którą się zaprosiło, idzie tak naprawdę na spotkanie z totalnym randomem. Odpowiednie miejsce jest ważne, dlatego unikałem miejsc, gdzie będzie mało ludzi, no i miejsc, w których jest alkohol, gdyż to też tworzy złe skojarzenia.

Czy aplikacje randkowe mogą być nośnikiem ciekawych historii?

Najbarwniejszą z historii podzielił się z nami Dawid.

KG: Chcesz opowiedzieć jakąś ciekawą historię związaną z aplikacjami randkowymi?

D: Umawiałem się z taką Ewą, w sumie to z nią byłem najbliżej, żeby rzeczywiście wejść w jakąś głębszą relację. Niestety dowiedziałem się, że z racji awansu w pracy będę się przeprowadzał z Bydgoszczy do Gdańska. Strasznie się stresowałem, jak jej to powiedzieć, aż ona zaproponowała spotkanie, bo chciała o czymś ze mną poważnie pogadać. Obydwoje się cały wieczór niesamowicie stresowaliśmy i ogólnie ciężko nam się rozmawiało, atmosfera była strasznie ciężka. W końcu zacząłem temat i powiedziałem, że będę przeprowadzał się do Trójmiasta, Ewa zaczęła się głośno śmiać i skomentowała: „Oboje jesteśmy siebie warci, bo ja do Warszawy”. Trzymaliśmy już potem koleżeńską relacje, gdyż żadne z nas nie wyobrażało sobie związku na odległość i wyprowadzka stała się naszym rolling joke.

Czy istnieją alternatywy dla Tindera i jak one działają?

O alternatywach dla Tindera wspomniał Emil.

KG: Jak u Ciebie wyglądało przejście z aplikacji do spotkania się na żywo?

E: Chyba jedynym światełkiem w tunelu jest aplikacja Picme, której format jest wyjątkowy na tle reszty – zamiast przerzucania fotek w lewo i prawo, licząc na matcha, organizują spotkania na żywo na około dwieście osób w miastach wojewódzkich, gdzie widzisz wszystkich ludzi na żywo.

KG: Czy są one aż tak dobre, jak można by przypuszczać na samym początku?

E: Co prawda mam z randką z takiego spotkania wyjątkowo paskudne wspomnienie, ale zwyczajnie taka forma wydaje się być najbardziej sensowna.

Bolączki wynikające z randkowania w XXI wieku

O swoich trudnościach w randkowaniu opowiedział nam Jakub, który zaznaczał, że randkowanie w dzisiejszych czasach równa się z dość dużą dysproporcją oczekiwań względem obu płci.

KG: Chcesz opowiedzieć jakąś ciekawą historię powiązaną z aplikacjami randkowymi?

J: Nie mam historii o udanej randce, bo do żadnej jeszcze nie doszło. Mam za to doświadczenie z rozmowami, które potrafią zakończyć się, zanim na dobre się rozpoczną. Czasami wystarczy, że nie zaproponujesz spotkania odpowiednio szybko albo nie odpowiesz zgodnie z oczekiwaniami drugiej osoby i kontakt się urywa. To dość absurdalne, bo z jednej strony ludzie deklarują, że szukają relacji, a z drugiej nie zawsze dają sobie czas na poznanie drugiego człowieka. Przez to aplikacje, które miały ułatwiać poznawanie ludzi, potrafią skutecznie zniechęcić do randkowania.

Z tych wypowiedzi wyłania się dość negatywny odbiór Tindera i podobnych aplikacji randkowych w pokoleniu Z i Milenialsów, ale alternatywy wciąż pozostają niszowe. Czy jest nadzieja na przywrócenie metod poznawania ludzi sprzed Tindera? Nie wiem, choć się domyślam. I tym cytatem z Tadeusza Sznuka chciałbym zakończyć.

Konrad Gaca