WIELKI POWRÓT DO ŚWIATA LYOKO

Czy nostalgia wystarczy, by podbić serca kolejnego pokolenia? Ponad dwie dekady po premierze i aż 19 lat od finału czwartego sezonu kultowa franczyza Code Lyoko powraca z oficjalną, piątą odsłoną. W czasach, gdy rebooty często okazują się bezdusznym żerowaniem na znanej serii i zwykłym skokiem na kasę, fani mogą odetchnąć z ulgą: za sterami stoją oryginalni twórcy, a za mikrofonami usłyszymy te same, legendarne już głosy. Czy historia, która kształtowała wczesne lata dwutysięczne, ma szansę zintegrować oddany fandom z zupełnie nową widownią?

Dla tych, którzy przespali tamtą erę lub po prostu potrzebują szybkiego powrotu do przeszłości: Code Lyoko to prekursorska opowieść z gatunku isekai – oparta na schemacie, w którym bohaterowie z realnego świata zostają wrzuceni w obcą, alternatywną rzeczywistość. Fabuła śledzi losy grupy uczniów z akademii Kadic, którzy w opuszczonej fabryce odkrywają superkomputer skrywający wirtualną rzeczywistość. Szybko okazuje się, że świat realny i cyfrowy są ze sobą nierozerwalnie połączone. Kiedy sztuczna inteligencja X.A.N.A. próbuje przejąć kontrolę nad Ziemią poprzez anomalie w rzeczywistości, Jeremy, Ulrich, Odd, Yumi oraz wirtualna Aelita muszą regularnie ratować oba wymiary. Co najważniejsze: to, co dzieje się w Lyoko, ma bezpośrednie, często katastrofalne skutki w naszej codzienności.

Co ciekawe, nadchodzące odcinki będą kontynuacją poprzednich wątków, a nie próbą opowiedzenia całej historii na nowo z odświeżoną kreską. Fabuła ma zostać osadzona parę lat po finale czwartej serii. Sprawi to, że wydarzenia z Kod Lyoko: Ewolucja (czyli aktorskiego, finałowego sezonu live-action) przestaną być kanoniczne. Wielu fanów wyraziło swoją aprobatę dla tej decyzji ze względu na niezbyt przychylny odbiór tamtej produkcji.

Bojówki i wielkie czoła, czyli za co kochamy estetykę Lyoko

To, co wyróżnia serię na tle innych animacji z tamtego okresu, to absolutnie unikalna oprawa wizualna i bezkompromisowy styl. Twórcy zaryzykowali, stawiając na niszowe – jak na wczesne lata dwutysięczne – połączenie klasycznej animacji 2D w świecie realnym z trójwymiarowymi modelami wewnątrz superkomputera. Choć dzisiejsze 3D z początkowych odcinków potrafi odstraszać (a legendarne, nienaturalnie wysokie czoła bohaterów zwyczajnie bawią), to tamten kontrast robił piorunujące wrażenie i idealnie oddawał alienację cyfrowego środowiska.

Ale Code Lyoko w moich wspomnieniach to przede wszystkim moda, obok której nie dało się przejść obojętnie. Życie w Akademii Kadic było esencją stylu Y2K: luźne spodnie cargo, chokery, warstwowe bluzki, spódnice noszone na spodniach czy fioletowe pasemka i fryzura Odda. Każda z postaci miała wyrazisty, alternatywny charakter, który dzieciaki w latach 2000. chciały naśladować. Z kolei wirtualny świat oferował genialne, cyberpunkowe wariacje inspirowane kulturą japońską: od samurajskiego rynsztunku Ulricha po motywy gejszy u Yumi.

Dziś, gdy moda z przełomu wieków przeżywa swój gigantyczny renesans, a estetyka Y2K króluje w internecie, styl wizualny serii nie jest już tylko reliktem przeszłości. Stał się trafiającym w punkt, pożądanym trendem. Skoro współcześnie patrzymy wstecz z tęsknotą i powoli nudzimy się minimalizmem współczesnej sieci, doceniając dawną wizję cyfrowego futuryzmu, Code Lyoko ma idealne warunki, by dzięki swojej unikalnej kresce przeżyć drugą młodość i zachwycić kolejne pokolenie.

X.A.N.A. w erze ChatGPT

Kiedy jako dzieci śledziliśmy zmagania wojowników Lyoko, sztuczna inteligencja X.A.N.A. była dla nas uosobieniem klasycznego, mrocznego science-fiction. Była abstrakcyjnym, cyfrowym potworem, który nas fascynował, jednocześnie wydając się czymś odległym. Dla nowego, młodego pokolenia widzów wątek ten wybrzmi w zupełnie inny, znacznie bardziej namacalny sposób. Dzisiejsi nastolatkowie dorastają w świecie zdominowanym przez algorytmy, dyskusje o autonomii sztucznej inteligencji, generatory grafik i narzędzia pokroju ChatGPT. AI nie jest już dla nich mroczną wizją przyszłości, a codziennością: narzędziem pracy, ale też źródłem realnych obaw związanych z dezinformacją, deepfake’ami czy utratą prywatności. Współczesna widownia spojrzy na zagrożenie ze strony wrogiego programu z zupełnie innej perspektywy.

Twórcy nie muszą już tłumaczyć młodym ludziom, jak niebezpieczna może być zbuntowana sieć. Wręcz przeciwnie: powrót do serii po latach otwiera przed scenarzystami pole do niesamowicie ważnej dyskusji. Będzie miała ona jednak sens tylko wtedy, gdy udźwigną ją sami bohaterowie. Decyzja o osadzeniu akcji kilka lat po dawnych wydarzeniach to genialne posunięcie. Jeremy, Aelita, Ulrich, Yumi i Odd dorastają, a wraz z nimi dojrzały problemy, z jakimi przyjdzie im się mierzyć. Fakt, że za projektem stoją oryginalni scenarzyści, daje ogromną nadzieję na to, że ewolucja postaci będzie naturalna i pozbawiona korporacyjnego fałszu. Co więcej, powrót pierwszej obsady głosowej gwarantuje, że nowa seria zachowa swój unikatowy charakter. Dzięki temu nadchodzący sezon ma szansę uniknąć pułapki bezdusznych rebootów. Stary fandom dostanie wyczekiwaną od blisko dwóch dekad ciągłość, a nowi widzowie bez problemu odnajdą się w relacjach paczki z Kadic.

Pola Zych