SZEKSPIR W DOLINIE KRZEMOWEJ, CZYLI O „KORIOLANIE” SŁÓW KILKA [RECENZJA SPEKTAKLU]
Spektakl w reżyserii Stanisława Chludzińskiego po raz pierwszy zagościł na scenie Teatru Nowego w Poznaniu 13 listopada 2025 roku. Choć stanowi adaptację dramatu Williama Szekspira w przekładzie Stanisława Barańczaka, to w tej interpretacji fabuła została osadzona w bliższych współczesności realiach.
Sztuka przedstawia życie Koriolana – cenionego, wybitnego wodza, którego główną skazą jest pycha. Cecha ta sprawia, że bohater działa przeciwko ludowi, walcząc o władzę nad nim, a finalnie – wyrządzając mu ogromną krzywdę.
Już początek spektaklu wzbudził we mnie ogrom emocji. Na samym środku sceny umieszczony został basen, a w nim krzesło, na którym siedział człowiek poddany torturze określanej jako waterboarding. W międzyczasie na surowej, betonowej ścianie, stanowiącej tło dla całej sceny, wyświetlane były napisy – między innymi „W Rzymie nie panuje klęska głodu”, co nasuwa na myśl komunikaty stosowane w celach manipulacyjnych.
Propaganda sukcesu?
Przeniesienie akcji do czasów współczesnych pozwoliło twórcom na wplecenie licznych aluzji do obecnej sceny politycznej – zarówno polskiej, jak i międzynarodowej. Nawet dla najbardziej nieobeznanego widza, występujące nawiązania do znanych polityków były widoczne – piwo, oferowane potencjalnym wyborcom, czy czapka z daszkiem, opatrzona napisem, co kojarzy się z nakryciami głowy z hasłem Make America Great Again, propagowanym przez Donalda Trumpa.
Przedstawiono także znane zabiegi, stosowane w celu zdobycia głosów wśród ludu – od przedstawiania kandydatów wraz z ich rodzinami, aby stworzyć obraz ciepłych i dobrych osób, przez – dość dosłowną – kiełbasę wyborczą oraz odsuwanie opozycji od publicznych wypowiedzi.
Oprócz sceny politycznej, wykpione zostało odrealnienie zamożnych ludzi. Zdaniem Meneniusza, głodujący lud nie miałby czasu na protestowanie, gdyby pracował tak, jak on, gdyż bieda wynika z nieróbstwa. Koriolan pierwszy milion otrzymał (nie zarobił!) w wieku 18 lat. Jedynym podobieństwem do ludu, jakim może się pochwalić, jest fakt posiadania rodziny. Jak sam dumnie wygłasza: „Jestem taki jak wy, jak lud, mam żonę, syna, matkę”. Dla niego jest to wystarczający powód do bycia idealnym kandydatem.
Techno-brutalizm i współczesna wojna
Wojna między Rzymem a Wolskami przedstawiona została w sposób, którego nie powstydziłby się niejeden film z gatunku sci-fi. Gdy w tle dudniła muzyka techno, a na murach (stanowiących stałe tło spektaklu) wyświetlone zostały czarno-białe obrazy, przedstawiające na przemian ludzkość i broń, wybuchy, nowe technologie oraz przywódców stojących w „klatce”, opuszczanej na linach, zawierającej coś, co zdawało się przypominać konsoletę DJ’a. Ten kontrast człowieczeństwa z technologią był niezwykle ważny w dobie wojen, opierających się na atakach dronów i innych nowoczesnych narzędzi.
Znamiennie były wyświetlane osobliwe filmiki i grafiki wygenerowane przez sztuczną inteligencję w celu pokazania zwycięstwa Koriolana nad Scypionem w wyborach. W czasie, gdy AI w istocie pozwala na liczne przekłamania, zmiany, przerabianie zdjęć, scena ta nie była daleka od prawdy względem tego, co w rzeczywistości publikują na swoich social mediach politycy.
Na szczególną uwagę zasługuje także brutalistyczna, wręcz dystopijna scenografia. Ogromny, betonowy mur, w którym rozsuwa się swego rodzaju okno, z którego przemawiają rządzący, to tło kontrastujące z grafikami wygenerowanymi przez AI czy zdjęciami wyświetlanymi w trakcie scen „walki”. W scenografii wykorzystane zostały przedmioty użytku codziennego, które nabierały dość niecodziennych zastosowań – po zdobyciu miasta Wolsków, jeden z bohaterów „wjechał” na scenę na pralce, zaś baniak, na co dzień wykorzystywany w ogrodzie, tutaj stał się narzędziem tortur – o tyle okrutnym, że samo-napełniającym się przez dziurkę u dołu. Zabieg ten skracał czas, w którym osoba torturowana mogła odpowiadać i spokojnie oddychać, bez bycia podtapianą.
Wybór „mniejszego zła”?
Gdy Kajusz Marcjusz Koriolan traci władzę i zostaje wygnany, to wybór ten – proponowany przez Brutusa i Sycyniusza – jest także wyborem zgubnym dla Rzymu. Choć jako trybuni ludu próbują oddalić tytułowego bohatera od władzy, kiedy ten pokazuje pierwsze despotyczne zapędy, to tworzą tym samym nowy problem. Koriolan zdradza bowiem Rzym, sprzymierzając się z wrogiem. Zarówno wyniesienie głównego bohatera do władzy, jak i odsunięcie go od niej, były decyzjami tragicznymi w skutkach, zaś obaj trybuni, widząc co Wolkowie czynią z miastem, przypominają ludowi – a w tym widzom – iż to oni spowodowali ten problem. Scena ta wyraźnie pokazuje, jak łatwo władze manipulują ludźmi, by w ostateczności zrzucić na nich winę i odpowiedzialność.
Podsumowanie
Uważam, że „Koriolan” jest pozycją obowiązkową dla każdego – niezależnie od stopnia zainteresowania polityką czy znajomością pierwotnego dzieła. Wizja Rzymu przedstawiona w sztuce stanowi lustro, odsłaniające zarówno przepaść dzielącą klasy społeczne, jak i ludzką głupotę i naiwność w słowa, padające z ust polityków.
Jest to pozycja wręcz obowiązkowa dla widzów świadomych tego, w jakim położeniu znajduje się obecny świat, ogarnięty wojnami i zdominowany przez nowe technologie. Pod maską inteligentnego humoru, zakryty jest przede wszystkim nasz własny wizerunek – obraz społeczeństwa XXI wieku, który wplątany jest w manipulacje władz.
Nie pozwólmy, aby historia przedstawiona w tym spektaklu zatoczyła koło.
Maria Gorynia
