ŁATWA WYPRAWA DO FINLANDII. LECH Z ZALICZKĄ PRZED REWANŻEM Z KUOPIONEM

Sztuczna murawa tym razem nie przeszkodziła. Ostatnim razem, gdy Lech Poznań mierzył się na takim podłożu, skompromitował się z Lincoln Red Imps. Z Kuopionem Palloseurą było inaczej. Poznaniacy mieli pełną kontrolę nad spotkaniem 1/16 finału Ligi Konferencji. Wygrali je 2 : 0.
Kolejorz poleciał do Finlandii, aby jak najlepiej ustawić się przed drugim meczem z KuPS. Dwubramkowa przewaga nie jest nie do odrobienia dla Finów, natomiast daje Polakom spokój przed rywalizacją u siebie. Wciąż jednak zespół musi zachować koncentrację.
– Wygraliśmy pewnie, ale też przed rewanżem nasz przeciwnik nie ma nic do stracenia. Przyjedzie do nas i będzie z całych sił walczył, bo nawet jak odpadnie, to nikt do nich nie będzie miał pretensji. Dlatego musimy zachować koncentrację i nie możemy dopuścić myśli, że robota jest już zrobiona – deklarował po starciu w dwumeczu Wojciech Mońka. Jego słowa zacytowała oficjalna strona Lecha Poznań.
Chłopaki z Ligi Konferencji
Na polskim podwórku w kontekście piłkarzy lubiących rozgrywki europejskie często mówiło się o Afimico Pululu z Jagiellonii Białystok. To był tak zwany ,,Mr. Conference League”. Jednak Kolejorz nie jest gorszy i obecnie posiada trzech takich zawodników. Mówimy o nich nie bez powodu, bo każdy z tych zawodników dołożył największe cegiełki do czwartkowego zwycięstwa.
Pierwszy, Mikael Ishak, to jeden ze strzelców wszechczasów tej ligi – ma 10 bramek i brakuje mu trzech trafień do pierwszego miejsca. Oczywiście traktujemy to z przymrużeniem oka, bo Liga Konferencji jest młodym tworem i osiągnięcia strzeleckie mogą tylko rosnąć z kolejnymi latami. W czwartek Szwed nie powiększył swojego dorobku, ale asystował przy drugim golu, a przy pierwszym miał spory wpływ na pozytywne zakończenie całej akcji.
Poza nim te rozgrywki upodobali sobie Antoni Kozubal oraz Taofeek Ismaheel. 21-letni pomocnik trafił do siatki trzy razy w historii występów dla seniorskiej drużyny niebiesko-białych, w tym dwa razy właśnie w Lidze Konferencji. Jego druga bramka w międzynarodowych zmaganiach padła z Kuopionem. Również nigeryjski skrzydłowy bardziej preferuje europejskie boiska, bo na nich, wliczając już trafienie z Finami, zanotował trzy gole i dwa ostatnie podania – wygląda to lepiej niż w Ekstraklasie, w której ma do tej pory tylko dwie asysty. Gdyby w czwartek wykorzystał inne swoje okazje, różnica w statystykach byłaby jeszcze większa.
Pełna kontrola już od początku
Powiedzmy też trochę o samym spotkaniu. Chociaż to trudne zadanie, bo nie miało wyjątkowej historii. Jego losy rozstrzygnęły się właściwie już w 12. minucie, gdy piłkarz drużyny gospodarzy bezpardonowo potraktował Kozubala łokciem. W związku z tym otrzymał czerwoną kartkę. Lechici skorzystali z przewagi liczebnej. Przejęli kontrolę nad tempem rywalizacji i dyktowali warunki. W całym meczu ich rywale oddali zaledwie jeden strzał – zresztą zablokowany – na bramkę bronioną przez Bartosza Mrozka.
Porażka 2 : 0 to najniższy wymiar kary dla Kuopionu. Lech swobodnie budował akcje, dzięki czemu stworzył sobie kilka świetnych szans, których jednak nie zdołał wykorzystać. Momentami zawodziła skuteczność poszczególnych zawodników, innym razem wykazywał się golkiper z finlandzkiego zespołu – przykładowo, gdy Patrik Wålemark precyzyjnie uderzył z rzutu wolnego.
– Większość spotkania graliśmy w przewadze jednego zawodnika, ale trzeba tutaj podkreślić, że prowadziliśmy 1 : 0 zanim sędzia pokazał zawodnikowi gospodarzy czerwoną kartkę. Ta kartka oczywiście miała wpływ na wydarzenia boiskowe, ale do czasu jej pokazania wygrywaliśmy już jedną bramką. Możemy być delikatnie niezadowoleni z tego, że nie udało się strzelić jednego, dwóch goli więcej – mówił trener Niels Frederiksen na łamach strony Lecha.
Trener Poznaniaków dał też szansę paru bardziej rezerwowym graczom. Po raz pierwszy od grudniowego spotkania z Piastem Gliwice zagrał Gisli Thordarson. W końcu w większym wymiarze czasowym (45 minut) wystąpił João Moutinho. Poza nimi do składu wrócił Joel Pereira.
Mikołaj Dilc
