ŚCIERNISKO, SZCZYTY I CHIŃSKIE ZUPKI, CZYLI POZNAŃSKIE JUWENALIA 2026

Jak co roku w ostatni weekend maja w Parku Jana Pawła II odbyły się Juwenalia Poznańskie, czyli największa impreza studencka w Poznaniu. „Juwenalia tworzą ludzie” to myśl przewodnia tegorocznej edycji. Line-up był naprawdę mocny – rozbrzmiały hity Braci Golec i White’a 2115. Na żywo mogliśmy usłyszeć też „Dopóki się nie znudzisz” Zalii. Nie zapominajmy, że Juwenalia to nie tylko koncerty – dla uczestników wydarzenia przygotowane zostały strefy pełne atrakcji oraz liczne stanowiska sponsorów. Trzy dni festiwalu minęły niezwykle szybko, a my przedstawiamy wam, co się tam działo!

Tak się rozpoczęło

Pierwszy dzień święta studentów rozpoczął się od pochodu juwenaliowego. To coroczna tradycja zrzeszająca wszystkie poznańskie uczelnie, które chętne są do wystawienia platformy zapełnionej swoimi przedstawicielami. W tym roku trasa znacznie różniła się od tych z poprzednich lat. Przebiegała ona od Placu Kolegiackiego, przez ulicę Garbary oraz Plac Bernardyński, aż do parku imienia Jana Pawła II. A tam, na głównej scenie, oficjalnie otwarto Juwenalia 2026!

Już chwilę później usłyszeliśmy pierwszego artystę. „Kim jest Sowa?” – ktoś mógłby zapytać. Odpowiadamy! To poznański raper, który jeszcze rok temu występował na małej scenie Juwenaliów. Szczególnie rozpoznawalny jest ze swojego sowiego zawołania „huhuu”. Dzięki głosowaniu studentów dostał szansę zagrania na głównej scenie. Według nas robił naprawdę dobre wrażenie.

Następnie na dużej scenie oglądaliśmy występ grupy muzycznej Natura 2000. Chłopaki tworzą kolektyw składający się z lokalnych, poznańskich artystów oraz mieszkańców najbliższych okolic. Występowali oni już na wielu scenach w Poznaniu, a także w radiowej czwórce i innych mediach. To właśnie ich kawałek został nazwany nieoficjalnym hymnem Juwenaliów.

Później scenę zajął Kosma Król, warszawski raper, który świetnie odnalazł się w poznańskiej przestrzeni. W swoich utworach stara się on unikać patosu i oklepanych schematów – dobrze mu to wychodzi. Ostatnim artystą tego dnia był wyczekiwany przez wielu Jan-Rapowanie, jeden z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych raperów młodego pokolenia.

Nie zatrzymujemy się

Na samym początku drugiego dnia konferansjerzy przywitali nowo przybyłych w parku Jana Pawła II i przedstawili wszystkich sponsorów imprezy. Z dnia na dzień grono uczestników poszerzało się. Warto wspomnieć, że tym razem pogoda dopisała i był to najgorętszy dzień juwenaliów.

Pierwszy koncert tego dnia dał Color Blue. Zespół gra niezwykle klimatyczną muzykę w stylu bedroom popu, alternatywy i elektroniki. Sami twierdzą, że idealnie nadaje się do słuchania w samotności. Niektórzy porównują ich do Kwiatu Jabłoni, choć w rzeczywistości nie mają z nimi wiele wspólnego poza tym, że tworzą zgraną parę artystów. Więcej na temat zespołu dowiecie się z wywiadu na naszych mediach (TikTok/Instagram).

Następna wystąpiła Zalia, a w rzeczywistości – Julia Izabella Zarzecka. To niezwykle utalentowana artystka, której głosem zachwyca się niejedna osoba. Z muzyką jest związana od dawna. Obecnie znana głównie dzięki współpracy z innymi uznanymi twórcami, jednak jej solowa kariera również stopniowo nabiera tempa.

Drugiego dnia na dużej scenie pojawiły się także wyczekiwane przez wielu ikony tegorocznych juwenaliów. Bracia Golec zawitali do Poznania i zrobili jak zwykle niezapomniane show. Mogliśmy bawić się przy takich hitach, jak „Ściernisko”, „Górą ty” czy „Janosik”. Jeśli chcielibyście odkryć więcej ciekawostek na temat duetu Golec uOrkiestra – zajrzyjcie na nasze media.

Ostatnim artystą tego dnia na głównej scenie juwenaliów był Grubson. On zawsze wie, jak zaangażować odbiorców i zrobić wielkie widowisko. Pomimo deszczu fani cierpliwie stali pod sceną. Wszyscy wyczekiwali utworu „Na Szczycie”, którego wykonanie było niezwykle nostalgiczne i wzruszające. Ogromne wrażenie zrobiło na nas również „W imię czego?”.

Sold out sobota

Wszystkie bilety na sobotę zostały wyprzedane, co mogliśmy zauważyć po obecnych wokół tłumach. Trzeciego dnia było stanowczo najwięcej ludzi, a to najprawdopodobniej za sprawą koncertu White’a 2115.

Pierwszy w line-upie był NLT. Warszawska grupa rapowa wystąpiła z klimatycznymi utworami „Na Bałtyk” czy „Zadra”. Choć muzykę tworzą od dawna, dopiero w tym roku zadebiutowali albumem „CO MI ZROBISZ JAK MNIE ZŁAPIESZ”. Następnie przyszła kolej na bitwę freestylową, ale jej poświęcimy oddzielny fragment artykułu.

Na dużej scenie pojawił się również pierwszy z trzech headlinerów – Hubert., który rozgrzał publikę do czerwoności. To artysta, który nigdy nie zawodzi swoich fanów, zaskakując ich zarówno swoją muzyką, jak i wizualizacjami. Jako przedostatni wystąpili bracia Kacperczyk, rozgrzewając widownię do czerwoności koncertem pełnym wrażeń.

Ostatnim artystą tego wieczoru (i tegorocznych juwenaliów w ogóle) był wyczekiwany przez większość uczestników White 2115. Obostrzenia przy tym koncercie były ogromne, dlatego też nie udało nam się dostać na fosę (miejsce dla mediów przed sceną). Skala pirotechniki i efektów przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania: światła, lasery, dym, a nawet ogień – cała scena po prostu płonęła od muzyki, emocji i wrażeń! Aż dwukrotnie mogliśmy usłyszeć słynny utwór „California” kojarzący się z wakacjami i dobrymi imprezami. To był czas pełen szaleństwa, energii i radości!

Bitwa freestylowa

Na poznańskich juwenaliach mieliśmy do czynienia z bitwą freestylową w ramach Poznań Freestyle Leauge. Jeśli miałbym ocenić jej poziom, to na pewno daleko jej do bitwy o Południe, czy innych mainstreamowych bitew. Głównymi tematami bitwy były: kanary w tramwaju, pedofilia, Jacek Jaśkowiak, Jan Paweł II. O ile dobór tematów nie był dziwny dla nazwy bitwy, ich realizacja pozostawia wiele do życzenia. Na pewno nie była to ranga Filipka z Bitwy o Południe czy też legendarnego punchline do Bapki.

W mojej ocenie był potencjał na coś większego, a wyszła tylko słaba promocja freestyl’u. Trochę mnie to boli, bo dało się to zrobić ciut lepiej. Chłopacy ewidentnie po raz pierwszy zagrali na tak dużej scenie i niestety było to widać (i słychać). Poziom punchy również nie był jednym z tych najwyższych.

Mała scena, a jednak wielka

Mała scena juwenaliów zawsze wiąże się z odkryciami. To miejsce, gdzie można posłuchać młodych i początkujących artystów, a także tych, którzy istnieją już gdzieś w świecie muzyki, ale jeszcze nie mieli okazji się wykazać swoimi zdolnościami. Obecność na koncertach odbywających się na małej scenie daje nam możliwość poznania nowych głosów i wschodzących gwiazd polskiej sceny. Zaprezentowali się tu: Szara Strefa, KITA, Mademe Affair, Kontra, DominikOTM, Kapela, Kachus, RetroWizja, SHAUVVIA, bahr, ORGANY, Twój Dawid, Szewcu oraz Deep Haze.

Mała scena zapewnia promocję młodym artystom, a do ich sukcesu może się przyczynić każdy. Po zakończonych juwenaliach odbywa się Plebiscyt Złotego Koziołka. Muzyk, który zbierze najwięcej głosów, ma szansę wystąpić w kolejnym roku na Dużej Scenie. Formularz można znaleźć w mediach lub na stronie internetowej juwenaliów. Oddanie głosu nic nie kosztuje, a może stać się szansą dla początkujących twórców.

Nie tylko koncertami człowiek żyje

Chociaż punkt centralny imprezy stanowiły koncerty, dla odwiedzających poznańskie juwenalia przygotowano wiele innych różnorodnych atrakcji. W strefie animacji naprawdę nie było czasu na nudę.

– W tym roku dla uczestników przewidzieliśmy mnóstwo animacji, każdy dzień jest też troszeczkę inny. Codziennie mamy karaoke, gry sportowe takie jak koszykówka, piłka nożna, ping-pong oraz gry alkoholowe takie jak beer pong, flanki. Mamy nawet lej, z którego można pić. Oprócz tego mamy escape room, który uczestnik może przejść sobie w terenie. Dostępne są również masaże, gdzie wszyscy mogą się wyluzować i odpuścić. Mamy też przewidziany dzisiaj, w piątek, laser tag, jeżeli ktoś lubi bardziej takie gry akcyjne, oraz raz bingo po terenie, żeby sobie biegać, wykonywać różne aktywności. Mi się wydaje, że to tyle. Just dance, malowanie twarzy. Jak ktoś lubi i chce sobie zrobić kolorowy makijaż, to może wpaść. Był również pilates, gdzie ludzie mogli się rozciągnąć, wyluzować troszeczkę na matach. Dużo aktywności takich sportowych i relaksujących. Dla każdego coś się znajdzie – mówi Anastazja Adamska, koordynatorka animacji.

Spośród wszystkich atrakcji jedną z najciekawszych okazało się karaoke. To tutaj uczestnicy juwenaliów mogli się wykazać własnym talentem muzycznym i jednoczyć się przy wspólnym śpiewaniu. Pojawiły się zarówno stare dobre klasyki zespołu Lady Pank, a także piosenki pochodzące z kultowych filmów animowanych, na przykład „Frozen”. Punkt z karaoke znajdował się w oddaleniu od obu scen, dlatego każdego wieczora tworzyła się tam niesamowita atmosfera, niczym na campingu ze znajomymi.

– Bardzo podobały mi się juwenalia. Było tam dużo ciekawych atrakcji, ale mi i moim znajomym szczególnie spodobało się stanowisko z karaoke, do którego wracaliśmy przez trzy dni trwania festiwalu – skomentowała uczestniczka imprezy.

Inną szczególną aktywnością, gdzie można było odpocząć choć na chwilę od szaleństw i zgiełku, były masaże. Strefa ta gwarantowała uczestnikom chwilę wyciszenia i relaksu, która bywa niekiedy potrzebna przy tak intensywnym line-upie.

– Moja drużyna z Uniwersytetu WSEiT jest na strefie masażu. Polecam bardzo, dobre masaże – mówił nam student.

W organizację animacji zaangażowano ogromną ilość wolontariuszy, którzy dzielnie wykonywali powierzone zadania czy to na stoiskach, czy w terenie. To właśnie dzięki ich pomocy wszystko udało się sprawnie przeprowadzić. Zawsze otwarci na pomoc i uśmiechnięci, wspólnie stworzyli fundament juwenaliów. Wśród nich znaleźli się głównie chętni do działania studenci, więc można stwierdzić, że impreza ta opiera się w głównej mierze na motywie „studenci dla studentów”.

Czas na przerwę

Intensywny line-up, ogromna liczba wydarzeń towarzyszących i liczne atrakcje mogą zmęczyć nie jedną osobę. Na szczęście Poznańskie Juwenalia przygotowały również dla nas miejsca odpoczynku i punkty z jedzeniem. Choć oczywiście za część z nich trzeba było zapłacić, i to niemało, stanowisko z zupkami chińskimi od firmy Winiary wspierało ubogie portfele studentów. Można tam było otrzymać całkowicie za darmo dobre, ciepłe noodle! Gama smaków była szeroka, więc dla każdego coś się znalazło. Na YouTubie naszego portalu znajdziecie vloga z Juwenaliów, gdzie specjalnie dla was przetestowaliśmy parę smaków – zobaczcie, jak było!

Bardzo doceniliśmy również to, że na początku każdego dnia rozdawano uczestnikom małe puszki zimnej coli zero, które były wybawieniem podczas upałów. Przypominamy, że na takie wydarzenia nie wnosi się własnych napoi! Można było jednak odebrać darmowe ze stoisku za okazaniem aplikacji. Na obszarze juwenaliów znajdowały się punkty, które to umożliwiały pozyskanie alkoholu, ale ten był już płatny.

Wytchnienia mogliśmy zaznać na ławeczkach i leżakach rozstawionych po całym obszarze. Łatwo było tam się natknąć na ludzi spragnionych rozmowy i zdobycia nowych znajomości. Czas spędzano przy ciekawych rozmowach, śmiechu i wymianie wrażeń! Trzeciego dnia natomiast społeczność festiwalowa zjednoczyła się przy wspólnym oglądaniu finału ligi mistrzów. W czasie gdy na scenie koncertował Hubert., odbywał się mecz PSG vs. Arsenal. Ku uciesze większości widowni zakończył się wygraną PSG prowadzonego przez Luisa Enrique. Stanowczo był to czas wypełniony serią różnorodnych wrażeń i emocji.

HIT czy KIT? Co mówią uczestnicy

Wydarzenie co roku ściąga do Poznania tłumy fanów z całej Polski. Jak podaje hasło tegorocznej edycji: „Juwenalia tworzą ludzie”. To właśnie społeczność festiwalowa tworzy ten niesamowity klimat, który sprawia, że na juwenalia po prostu chce się wracać. Kiedy wszyscy gromadzą się na robieniu fajnych rzeczy i słuchaniu dobrej muzyki, nawet deszcz przestaje być straszny! Oddajmy więc głos uczestnikom, których zapytaliśmy o wrażenia z tegorocznej edycji imprezy:

– Jest bardzo fajnie. Kacperczyków nie słucham, ale dali super koncert – mówi student WSEiT. – Wydaje mi się, że lepiej niż w zeszłym roku.

– Jest świetnie, fantastycznie. Jako wieloletni, znaczy roczny, fan Huberta. powiem, że najlepszy był koncert Huberta, ale Kacperczyki jak zawsze świetnie – stwierdził fan rapera.

– Jesteśmy pierwszy raz na juwenaliach. Elegancko, naprawdę fajnie – powiedzieli juwenaliowi nowicjusze.

– Tak fajnie, że aż nogi bolą – mówiły dziewczyny.

– Bardzo się nam podoba, bardzo dużo atrakcji – oceniły studentki. – Wczoraj najlepszy był koncert Zalii, a przed chwilą fajny był też Huberta.

– Polecamy bardzo. Juwenalia każdego roku zachwycają, jest mega – mówiły stałe bywalczynie Poznańskich Juwenaliów. Jedna z nich dodała: – Ja jestem fanką Grubsona od wczoraj, nie znałam żadnej piosenki poza „Na szczycie”, ale teraz będę go słuchać na co dzień.

Sądząc po wypowiedziach uczestników, tegoroczne juwenalia w Poznaniu spotkały się z wielkim entuzjazmem zarówno wśród stałych bywalców, jaki i nowych imprezowiczów. Wszystko, co dobre, szybko się kończy, choć emocje w nas wciąż są żywe. Nie zmienia to faktu, że już nie możemy się doczekać ogłoszenia line-up’u na następną edycję Poznańskich Juwenaliów. Do zobaczenia za rok!

Konrad Gaca, Daria Pyrzyńska, Julia Roksz